sdms blog

Twój nowy blog

Ten dzień nie jest ostatnim dniem… Ten dzień nie jest dniem pierwszym… Lecz cóż? Nie jest on codziennością – szarą, brudną, pozbawioną sensu egzystencją… Ten dzień jest inny niż wszystkie… Tak… To pierwszy dzień reszty Twojego życia, ale i zarazem ostatni dzień Twojego dotychczasowego życia… Kto wie… Może dla Ciebie pierwszy w ogóle, a może ostatni… To jest dzień świąteczny – to święto MIŁOŚCI… Tak… Oto ja, jako przedstawiciel gatunku ludzkiego ogłaszam święto międzynarodowe… Międzynarodowy dzień MIŁOŚCI obchodzony każdego dnia… Cóż to… Spróbuj dziś okazać MIŁOŚĆ komukolwiek… Spróbuj dać z siebie wszystko… KOCHAJ i bądź KOCHANYM… KOCHAJ i pozwól KOCHAĆ…

Dziś jest Międzynarodowy dzień MIŁOŚCI… Obchodź go z MIŁOŚCIĄ…

***

Na początku było Słowo –
Zatrzymałem się na chwilę
By rozważyć tę tajemnicę…

Słowa płyną z mych ust
Nieprzerwanym strumieniem
Niejednokrotnie zupełnie niepotrzebnie
Tymczasem Bogu wystarczyło
Tylko jedno Słowo
Imię Jezus…
Ten, który przybity do Krzyża
Oddał za mnie życie…

Ten dzień mógłby być zupełnie zwyczajny
A jednak…
Właśnie wtedy postanowiłeś nas zbawić

Jakże wielką miłość nam okazałeś
Przychodząc na świat
Boże Wszechmocny

Wysławiam Cię Ojcze
I Synu
I Duchu Święty
Za to, że dziś
Mogę się zatrzymać nad tą tajemnicą

Poprowadź mnie Panie
Abym poznał Ciebie
I umiłował za to
Że przychodząc na świat
Pierwszy mnie umiłowałeś

Amen.

Czasem… Popełniasz błąd… Tak wielki, że nie jesteś w stanie go sobie wybaczyć… Czasem popełnia go, ktoś inny… Czasem krzywdzisz innych, częściej siebie… Czasem zabijasz nawet nie zdając sobie z tego sprawy…

Ból odrzucenia… Ból porzucenia.. Ból zranienia… Ból przekleństwa…

Dziś wiem – życie dobre jest… Dziś wiem – ogarnięty złem… Dziś zniszczony…

Lecz wiem… podniosę się jeszcze raz… Nie umrę zgnieciony i zmieszany z błotem… Nie umrę upodlony…

***

Zagubiona owca
Trafiła na stado wilków
Gdy inne owce odeszły
Została czekając na tę
Która wydała jej się wyjątkowa
Lecz Ty, Pasterzu,
Zostawiwszy inne
Zawołałeś za nią
I przybyłeś, by
Pod Twoim schowana płaszczem
Nie zginęła marnie…

Bum… Bum… Bum… Bije w mej piersi bolące serce, jakby chciało się wyrwać… tak jakoś dziwnie ściśnięte… Głowa też jakoś dziwnie boli, jakby ktoś ściskał czaszkę, jakby w środku coś pękało, eksplodowało… I jeszcze w żołądku coś się tak tłoczy, coś podnosi, coś sprawia, że czuję, jakbym miał za chwilę zwymiotować… tak ten ścisk w gardle, jakby pokarm był już tuż tuż… Jestem wewnętrznie zorany… Zniszczony… Zgnieciony…

Umieram… I już nikt mnie nie uratuje… Nawet Ty…

Nocami…

2 komentarzy

Przychodzi taka chwila, gdy w oczach pojawią się łzy… I nic… tylko sen może ukoić cię w swych ramionach… Lecz jak spać?… Nocą leżysz i obracasz się z boku na bok miotając się w myślach nieuczesanych… I nawet na chwilę nie odpoczniesz, bo tak to już jest…

Dla Asi:
Marzenia – bez nich człowiek pustoszeje… Bez nich staje się automatem… Z nimi potrafi się wznieść ponad wyżyny codzienności… Marzenia się spełniają – ale to zależy od nas – marzeniom trzeba pomagać…

Dla Wierzby:
Jedna, druga, trzecia… chwile mijają, a my pozostajemy tylko pyłkiem na wietrze – westchnieniem, które z mocą wydostaje się z naszego wnętrza – oczyszczając… To my – uwolnieni od zła…

Dla RAMowców:
Dziękuję…

Dla ludzi z forum Roswell i RAMu:
Forum będzie działać, ale nie wiem kiedy… Jestem uziemiony z tą sprawą póki co…

Dla mnie samego:
Brak słów…

***

Idąc przez las wyznałem
Przed Tobą Panie Boże
Iż zgrzeszyłem
Ty zaś delikatnie
Z właściwą sobie dawką miłości
Skarciłeś mnie
Żądając mego nawrócenia
Przez usta księdza rzekłeś
„Zmień swoje myślenie,
Zmień postępowanie”
I widząc mą skruchę
Odpuściłeś mą winę
I taka niesamowita ulga
I radość dziecka
Ocalonego po czterech tygodniach
Śmierci…
A ja w czym mogę
Wyrazić swą wdzięczność?
Tylko przez miłość
Którą i tak otrzymałem
Jako dar od Ciebie…

o 4 wyruszam w podróż do Rzeszowa a stamtąd do Majdanu Sopockiego na RAM :D Potrzebuję tych dwóch tygodni… Potrzebuję wewnętrznej odnowy, potrzebuję nawrócenia…

W każdym bądź razie polecam się waszej modlitwie i pamięci :)… Do zobaczenia za dwa tygodnie… i macie być wszyscy grzeczni o! :)…

Wiersza nie ma, bo nic nowego nie napisałem… może na RAMie coś popiszę :)…

I specjalne pozdrowienia dla pewnej osoby ;)

Proszę o modlitwę…

Napisane z godzinę temu:

Znów we mnie tkwi
Niewypowiedziany krzyk
Który przygniata
Ciężarem swym
Do dna…

Wypiłem truciznę
Którą sam sporządziłem
I teraz szklanka
Nie dla mnie przeznaczona
Stoi pusta…

Siągnąłem tam
Gdzie nigdy
W najśmielszych snach
Nie powinienem był
Zaglądać nawet…

Teraz trwam
W pustce, która
Ogarnia przestrzeń
I przenika mnie
Na wskroś…

I upadam
Całkiem sam
Na samo dno
Swojego jestestwa
Tak zwanego życia…

Wyciągam dłoń
By uchwycić
Choćby palcami
Ostatni bodajże promyk
Nadziei…

Ostatni raz
Wdycham
Wpycham do mych płuc
To powietrze
Przesiąknięte złem…

I tylko wiara
Pozostaje
Niezmienna
Że jutro coś
Odmieni się…

6 komentarzy

źle mi…

Ostatni wiersz…

Wczoraj…
Dziś…
Jutro…
Wszystko zlewa się w całość
Jeszcze miesiąc
Może trzy tygodnie
Już miesiąc
Nie dzień
Nie tydzień
Może sześć
Może siedem
A tu już za rogiem
Rok…
Ileż czasu potrzeba
Do powiedzenia jednego słowa
Niewypowiedzianego…
Ileż dni, godzin, minut, sekund…
A każda z nich
Wiecznością…
Ile jeszcze?
Już?
Gdzie początek, a gdzie koniec?
Krok za krokiem powoli
Niczym żółw…
A może ślimak…
Ześlimaczony w czasie niepewności…
Brak akcji…
Fabuła typowa…
Kicz po prostu…
Dość…
Cięcie…
Nie…
To nie film…
A może rano obudzę się
By jeszcze raz powtórzyć to ujęcie?
To życie…
Ono może płynąć tylko naprzód…
Do celu
Nieokreślonego…

IRA… O tak… Kocham ten zespół… Ich koncerty są wyrąbiste… Dzięki chłopaki, że jesteście… Szkoda, że nie mogę bywać na tych koncertach zbyt często :( W Rybniku było wyśmienicie… Dziękuję za towarzystwo:
*po pierwsze primo ekipie ze zlotu fanów Bon Jovi… i za wspólną zabawę, chodzenie po Rybniku, frytki i w ogóle…
*po drugie primo ekipie irowatej, za czas od 23.30 do końca, a szczególnie Nice, za spotkanie po 2 latach prób i za to, że jednak mnie wciągnęła w tę ekipę :P…

A dzisiaj byłem na piwku z Zeekiem :P… Fajnie było… I tego… dobrze jest czasem wpaść w nowe miejsce niby to znane (ze słyszenia)… Szczególnie jeśli ma się poznać tak miłą i w ogóle :> osóbkę :)… Pozdrowienia dla M. ;)

Jutro lekarz… Fotograf… Proboszcz… hm… masakra :(…

Myśli niezebrane
Nienazwane
Gonią się
Jedna ściga drugą
A żadnej nie złapię
Przeszłość
Przyszłość
Teraźniejszość
Przeplatają się nawzajem
I nie wiem już nic
Co myśleć?
Łzy…
Znów ból, strach, smutek
Rozpacz
Dlaczego kłamiesz?
Przecież nie ma dwóch prawd
Czy boisz się przyznać
Do swoich uczuć?
Dlaczego ze mną nie porozmawiasz?
Tyle pytań bez odpowiedzi
Czy coś się zmieni?
Dlaczego się na mnie
Zamykasz?
Dlaczego ranisz?
Czemu odbierasz mi
Resztki nadziei?
Łzy…
Jutro niczym dzień sądu
Zbliża się
Nieznane
Co przyniesie?
Strach, niepewność
Nie chcę już dłużej
Czekać
Jak skazaniec na wyrok
Niech przyjdzie
Ta chwila
Ostateczna…

Wakacje :>… Jutro koncert IRY w Rybniku :)… Super :)… 10 lipca już RAM się zaczyna… w przyszłym tygodniu trza się wybrać do Krakowa złożyć dokumenty na studia i w ogóle… Jeszcze lekarz, fotograf… ech… dużo tego… no i pieniędzy brak… a tu jeszcze garnitur trza kupić i w ogóle… chociaż :P Może zrobię taki motyw jak na maturze: koszula, krawat, jeansy, marynarka… Elegancko i swobodnie :>… No… Uczyć się trza :P

Ot taki wiersz ładniejszy :P

Podobno nadzieja umiera ostatnia.
Zanurzając się w sobie czuję wciąż
ten ogień, który niegdyś tak silnie
płonął we mnie, a teraz stał się
zaledwie iskierką walczącą o przetrwanie.

Podobno miłość jest silniejsza od wszystkiego.
Myśląc o tym płaczę, bo wszystko,
co wydarzyło się w tak krótkim czasie
sprawia ból, choć nie samo w sobie,
lecz przez to wszystko, co straciłem.

Podobno wiara czyni cuda.
Lecz czasem człowiek okazuje się
zbyt słaby, by wobec przeciwności
dnia codziennego nie upadać
i trwać wciąż w tym dążeniu.

Podobno czas leczy rany.
Cóż mi po całej wieczności,
skoro to właśnie Ty jesteś
tym szczęściem, którego szukałem
od tak wielu lat na tym świecie?

Podobno cierpliwość to cnota.
Jak wytrwać nawet dni, kiedy
właściwie każda chwila zabija,
pogrąża mnie coraz bardziej
w rozpaczy, gdyż bez Ciebie?

Podobno w życiu nie ma przypadków.
W takim razie jest sens w tym,
że spotkałem Ciebie tak nagle
i w swoim własnym zagubieniu
zrozumiałem, że nie chcę nikogo innego.

Podobno kto szuka ten znajdzie.
Ja już nie szukam, bo znalazłem
i teraz już wiem to na pewno, że
mimo tego bólu, smutku i łez
ja całym sobą naprawdę kocham Cię.

Upał..

3 komentarzy

Jest gorąco… za gorąco…

Potrzebuję nawrócenia…

Wiersz…

Ból.
Tak niesamowity ból
kolejnego w życiu
odtrącenia.
Świadomość.
Zabijająca świadomość
swojej własnej
winy.
I co ja poradzę,
że życie
właśnie takim mnie
ukształtowało?
Tak bardzo zawsze mi
zależy.
I być może,
czy raczej na pewno,
dlatego tak bardzo
naciskałem.
Ale strach
przed odrzuceniem
wciąż
jest zbyt silny
i dlatego nie
potrafię
myśleć rozsądnie.
Właśnie z tego powodu
stało się to wszystko.
I właśnie to
sprawiło, że
przegrałem
i utraciłem Cię
być może
na zawsze…


  • RSS