sdms blog

Twój nowy blog

Przydałoby się tu troszkę odkurzyć :) Dawno mnie nie było, ale jakoś tak brakowało weny na pisanie… Bo właściwie po co pisać, skoro nie ma o czym? No ale w końcu trzeba coś napisać, bo też i nowy rok przyszedł to i jakieś nowości trzeba do życia wprowadzić…

I faktycznie nowy rok przynosi pewne zmiany… Jakiś taki powiew świeżości w tej całej monotonii życia… Na dobry początek postanowiłem wziąć się za siebie… Trzeba rozwiązać kilka spraw, które nagromadziły się przez lata :) Drobne zmiany czysto „kosmetyczne” powinny pomóc w dalszym życiu, a i pewne sprawy natury wewnętrznej także ulegają pewnej poprawie, więc ogólnie idę do przodu :)

Poza tym znów daje o sobie znać żołądek.. muszę w końcu pójść do lekarza :( Ale to jutro, bo dzisiaj mam pracę… znaczy się korepetycje ;)…

A co do pracy… niedługo otwierają gliwickie „Forum” i mam nadzieję, że się załapię do jakiejś pracy :) Ale to jeszcze kilka miesięcy ;)

No i mam nową komórkę i nowy numer… jakby ktoś chciał to zapraszam na gadulca ;)… Publicznie podawać nie będę :)

Co więcej? hm… W sumie nie wiem… ;) Jakoś tak ostatnimi czasy ta cała monotonia jest rozwalana różnymi wydarzeniami… I oby tak było dalej :)…

List od M…

Człowieku!
Przeklinam Ciebie

za całe zło Twoje,
które dobrem nazwałeś

za każdy ruch Twój
w moją świętą stronę

za to, że mnie niszczysz
swoją „ewolucją”

za każde dziecię moje,
które w imię nauki zabiłeś…

Człowieku! Istoto myśląca…

Za myśli twe nieczyste
na wieczne potępienie

Skazuję! -

Na zawsze bądź stracony…

Za postęp, który niesiesz
w imię pokoju na świecie

za rany, które mi zadajesz
swoją technologią

za skazę na tej ziemi,
którą mi wydarłeś…

Bądź przeklęta istoto ludzka -

Dziecko moje…

za zdradę i zabicie Matki swojej…

Minął miesiąc od ostatniej notki… No cóż… trochę się w moim życiu zmieniło… małe kroczki naprzód… rozwój… kilka kroków wstecz… dyskusje, rozważania…

Dziękuję Lissy za wsparcie i za okazaną pomoc, za słowa, za to, że nie bała się mnie krytykować i że dzięki temu mogłem zmienić kilka spraw w swoim życiu… dzięki za to, że jesteś…

Dziękuję Julii za rozmowy i dużą dawkę dobrego humoru… Mam nadzieję, że jeszcze nam się zdarzy tak kilka razy porozmawiać, bo kupa śmiechu przy tym :)

Dziękuję znajomym z RAMu za wsparcie w trudnych chwilach i za modlitwę… Nadal o nią proszę…

Dziękuję Zafiro, za to, że znosi mnie takim jakim jestem i że mimo wszystko mnie lubi, chociaż nie wiem za co :) Mam nadzieję, że w końcu zacznę dawać z siebie więcej nie oczekując nic w zamian :)

Dziękuję Sweet Chilly, za te kilka rozmów i za to, że w pewien sposób się o mnie martwi :) Mam nadzieję, że w końcu uda nam się spotkać :)

Dziękuję Zeek’owi, za piwo, za rozmowy itd. Trzeba będzie znów gdzieś wyskoczyć :)

Dziękuję każdemu którego w ciągu tych kilku tygodni poznałem – dzięki wam mogę się rozwijać i poznawać bardziej siebie… dzięki! :)

Dziękuję tym, którzy się zaangażowali w organizację sylwestra… Wierzę, że się uda doprowadzić całą sprawę do szczęśliwego końca :)

Przepraszam wszystkich, o których zapomniałem, których odtrąciłem, którzy w jakiś sposób poczuli się przeze mnie źle… Być może będę miał jeszcze szansę naprawić wszystkie wyrządzone krzywdy…

Zdaję sobie sprawę, że nie wymieniłem tu wszystkich, którym powinienem dziękować – mam nadzieję, że mi wybaczycie… Jutro wstanie kolejny świt… zaczyna się kolejny rok mojego życia…

Tak tak.. to równo rok temu opuściłem mury klasztoru na Świętym Krzyżu i wróciłem do domu… Może nie był to rok idealny… Wydarzyło się wiele złego, ale było też wiele spraw dobrych… Nie będę robił jakiegoś podsumowania… Upadki są po to, aby można się było podnieść i pójść dalej z jeszcze większą determinacją… Więc wstaję i robię krok naprzód… krok za krokiem…

***

Nadeszła noc
Jeden koc
Zapłonął ognia blask
Cichy gałęzi trzask
I tylko nasze dłonie
Uczuciem wielkim splecione
I tylko na niebie milion gwiazd
Jak światła wielkich miast
W tej wielkiej samotności
Towarzyszy naszej miłości
I tylko powiew wiatru
Szumi w gałęziach lasu
Śpiewając pieśń, którą znasz
Tę, którą w sercu swym masz
I ja tak blisko Ciebie
I Ty tuż obok mnie
Razem na świata skraju
Zupełnie jakbyśmy byli w raju
I jakby stanął w miejscu czas
Niechaj chwila ta wiecznie trwa

Czy ja jestem za dobry?

Staram się pomagać każdemu jak umiem…

Staram się uśmiechać do każdego człowieka…

Staram się być, kiedy mnie potrzebujesz…

Staram się kochać każdego człowieka…

Staram się mówić zawsze prawdę…

Staram się cieszyć z najmniejszych rzeczy…

Staram się dążyć zawsze do prawdy…

Staram się poznać każdego człowieka…

Staram się zrozumieć każdą sytuację…

Staram się znaleźć rozwiązanie…

Staram się żyć najlepiej jak umiem…

Uważam, że w każdym człowieku jest dobro…

Uważam, że w każdym człowieku jest miłość…

Uważam, że każdy człowiek może być dobry…

Uważam, że każdy człowiek ma prawo kochać i być kochanym…

Uważam, że każdy może wnieść coś do życia innych ludzi…

Uważam, że nikt nie jest niepotrzebny…

Uważam, że każdy człowiek ma swoją misję…

Czy ja jestem za dobry?

miłość….

18 komentarzy

Trochę zmian na blogu ;) Czysto kosmetycznych… A w życiu jakoś leci…

Niedawno na kazaniu bodajże ksiądz opowiadał historię, o starszej kobiecie, która twierdziła, że ukazuje jej się Chrystus. Poszła z tym do proboszcza, ale ten nie chciał jej dać wiary. Chcąc ją sprawdzić powiedział jej: „Następnym razem, niech Go pani zapyta o moje grzechy”. Po jakimś czasie kobieta wróciła, twierdząc, że znów ukazał jej się Chrystus. „I co, powiedział jakie mam grzechy?” – zapytał ksiądz proboszcz. „Powiedział, że wszystkie już zapomniał” – odparała kobiecina.

Miłosierdzie Boże jest pozbawione granic… Ta historyjka pokazuje nam jak daleko Bóg nas kocha, jak bardzo nam przebacza, po prostu zapomina…

„Jezus spojrzał na nich i rzekł: U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe.” /Mt 19, 26/

Tak właśnie, żaden człowiek nie jest w stanie zbawić siebie samego, ale Bóg może i chce zbawić każdego. Zostawia nam jednak wolną wolę…

My już zostaliśmy usprawiedliwieni przez mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa i nie potrzebujemy więcej usprawiedliwienia. Musimy tylko je przyjąć, przyjąć zbawczą moc Syna Bożego, który „do końca nas umiłował”.

Grzech w całej swojej złożoności jest zwykłym zaprzeczeniem miłości. Można by rzec: kto kocha nie grzeszy. Ale żaden człowiek na ziemi nie jest w stanie osiągnąć tej doskonałej miłości, którą obdarza nas Bóg. Co nie znaczy, że nie mamy do niej dążyć. Wręcz przeciwnie. Życie to nieustanne dążenie do pewnej doskonałości, którą jesteśmy w stanie osiągnąć dopiero po śmierci. To jednak nie znaczy, że im szybciej umrzemy tym lepiej. Nagrodę otrzymujemy za życie, a nie za śmierć. „Pod wieczór naszego życia będziemy sądzeni z miłości” – przypomina nam św. Jan od Krzyża. Życie człowieka ma więc być realizacją miłości, którą obdarza nas Bóg.

Każdy człowiek jest istotą zdolną do kochania, ale i potrzebującą miłości. Rozumiejąc tę potrzebę ustanowił Jezus Kościół, jako wspólnotę ludzi wierzących. Wielokrotnie Kościół nawoływał wiernych do miłości. Z Pisma Świetego dowiadujemy się, że pierwsi chrześcijanie dzielili się wszystkim co mieli, sprzedawali majątki i rozdawali ubogim, opiekowali się chorymi, osamotnionymi. Wykonywali wszelkie uczynki miłosierdzia, a nadto wszystko trwali wspólnie na modlitwie i łamaniu chleba.

Jak daleko dzisiaj jesteśmy od tych pierwszych wspólnot chrześcijańskich?..

Chrześcijaństwo przyniosło światu miłość.. Po 2 tysiącach lat ta miłość tak bardzo zubożała w zwykłych ludziach. Stała się często tylko słowem wypowiadanym nieraz bez zastanowienia, bez pokrycia…

A jednak i dziś istnieją ludzie, którzy są świadkami tej prawdziwej miłości. Ludzie, którzy krocząc przez życie nie kierują się materializmem tak rozpowszechnionym w dzisiejszym społeczeństwie. Ludzie, dla których prawdziwą wartością jest miłość. Ludzie, którzy dają światu nadzieję. Ludzie, którzy trwają mocno w wierze.

Tylko dlaczego patrząc na tych ludzi tak niewiele się od nich uczymy?… Dlaczego słuchamy, ale nie słyszymy?…

„Kto ma uszy, niechaj słucha!” /Mt 11, 15/

Do kin właśnie wszedł film „Karol – papież, który pozostał człowiekiem”… Na pewno wybierze się na ten film wielu… Być może teraz, słuchając Jana Pawła II, wreszcie zaczniemy go słuchać, a nie tylko mówić „Jan Paweł II wielkim człowiekiem był”… Był, ale uczył każdego człowieka na świecie, jak być takim wielkim człowiekiem… Jak być świętym… Albowiem świętość to nie jest coś wyjątkowego, przeznaczonego dla nielicznych… Świętość to obowiązek każdego chrześcijanina… Świętość to obowiązek każdego człowieka…

A zatem do kin marszem i słuchać! :)

***

Znów we mnie to uczucie tęsknoty
Jakiejś niewysłowionej samotności
Która przenika człowieka na wskroś
By wycisnąć z niego choćby jedną łzę

I znów nad kartką papieru pochylony
Z długopisem w ręce mógłbym przelać
Wszystkie myśli kłębiące się w głowie
Na słowa ułożone niczym jakaś układanka

I gdyby tak było naprawdę to ta kartka
Wyrwana z jakiegoś starego szkolnego zeszytu
Musiałaby być już mokra od moich łez
Płynących wolnym strumieniem z oczu

Lecz ja już dawno zamieniłem papier
Na szklany ekran monitora, a długopis
Już dawno zmienił się w klawiaturę
Stojącego od lat na biurku komputera

Czy tak łatwiej? Kto wie, być może
Bo i po cóż pisać dwa razy to samo
Po co kreślić, poprawiać, mieść, wyrzucać
Skoro łatwiej nacisnąć jeden przycisk

Ale może kiedyś ktoś się nad tym zatrzyma
I znajdzie zagubioną kartkę papieru
Na której parę słów skreślonych niezgrabnie
Ułożonych w zwrotki tworzy całość

I może plamka pośród tych słów
Poruszy serce tego, który je czyta
I może łza, co spadła przed laty
Będzie dla niego coś więcej znaczyć

Lecz tych kilku słów spisanych powoli
Nie znajdzie na żadnym skrawku papieru
Są one złożone z zer i jedynek
Trzymanych w pamięci komputera…

Ktoś powiedział „wstydzę się”… Czego?… „mojej wiary”… Hm…

Jestem chrześcijaninem wyznania rzymskokatolickiego… Często spotykam się z tym, jak ktoś wypowiada to z pogardą „jesteś katolikiem?”… Tak jestem… I się tego nie wstydzę… Może Kościół nie jest idealny i nigdy idealny nie był, ale kto z nas jest idealny? Jeżeli Kościół tworzą ludzie grzeszni to nie uniknie się błędów od samej góry, aż po sam dół… Ale to jest właśnie mocą Kościoła – jest to wspólnota zwykłych szarych ludzi, ludzi grzesznych… Nie ma jakichś wyjątków… Nie ma jakichś świętych za życia… Nawet Jan Paweł II (święty natychmiast) popełniał błędy… Nawet on spowiadał się i to częściej niż 90% katolików… wolę więc należeć do wspólnoty ludzi tak samo grzesznych jak ja, gdzie mogę zostać wysłuchany, zrozumiany itd., niż do żadnej i męczyć się ze swoim życiem całkiem sam…

Ale co ja chciałem…

Stereotypy?… ach no tak Kościół jest stereotypowy, niepostępowy, konserwatywny, bo… no bo przecież wszyscy się pieprzą przed ślubem, a potem i tak idą do ślubu w białych sukniach symbolizujących dziewictwo… i tak wszyscy stosują antykoncepcję, bo po co odmawiać sobie przyjemność bla bla bla… Otóż nie… Mam 22 lata i znam wielu ludzi w moim wieku i starszych, którzy czekają z seksem do ślubu, którzy nie uznają antykoncepcji itd… Tu wielu zarzuca „pewnie nie było okazji”… Otóż nie… Są ludzie, którzy żyją w związku już dobrych kilka lat, często razem wyjeżdżają, często są sami… mają mnóstwo okazji do seksu – po prostu nie chcą… to ich wybór… to mój wybór… to moja wiara… Nie są to też, jak uważają niektórzy, jakieś pasztety, lub zakompleksieni ludzie… Wręcz przeciwnie są to ludzie, którzy mają o wiele mniej kompleksów niż przeciętna nastolatka idąca do łóżka z chłopakiem tylko po to, żeby ten jej nie rzucił, albo chłopak idący do łóżka z dziewczyną, żeby nie wypaść gorzej od kolegów… Albo tylko dlatego, że „wszyscy to robią”… często wbrew swoim przekonaniom, swojej woli…

Co tam jeszcze było?… Ah.. No tak Kościół mordował ludzi na przestrzeni wieków itd. itp… Pewnie i nikt temu nie przeczy, ale każdy z nas popełnia błędy.. Jedni większe drudzy mniejsze… W średniowieczu o wiele gorsze akcje odchodziły niż wyprawy krzyżowe, ale to już nikogo nie dziwi – to Kościół jest zły… Tak samo dzisiaj – ludzie różne akcje odstawiają – ale to Kościół jest zły, bo o Kościele i politykach mówi się głośno… Ale to każdy najdrobniejszy błąd Kościoła nagłaśnia się tak, żeby wszyscy o tym wiedzieli „patrzcie patrzcie jaki ten Kościół jest zły”…

Pedofilia, alkoholizm, kochanki, burdele, hazard… „i co ty takim księżom wierzysz?”… Nie na Boga… Ja wierzę Biblii i Tradycji Kościoła – nauczaniu Apostołów, papieży, doktorów i ojców Kościoła, świętych itd… Człowiek, który podaje się za chrześcijanina, a nie przestrzega zasad chrześcijaństwa sam na siebie sprowadza wyrok… Nie można uogólniać – nie każdy ksiądz jest pedofilem, hazardzistą czy alkoholikiem… Są takie przypadki, ale na Boga, w Polsce mamy tysiące księży… Ja sam znam wielu… I tylko niewielki procent z nich to źli księża… Może to moja subiektywna ocena… może to tylko moje szczęście, a może coś w tym po prostu jest?…

A co mi da chodzenie do kościoła… tylko mnie wkurzają te babcie co fałszują i tylko klepią różaniec i nic z tego nie mają…
Hm… A skąd wiesz, że nie mają?… Ale mniejsza o to… Wiadomo, że często starsze osoby zostały wychowane na prostej wierze typu „chodzę, bo tak trzeba” itp… Ale to już nie ich wina… I nie jest też ich winą to, co Ty robisz ze swoją wiarą… kto powiedział, że masz być jak one?… Jan Paweł II powiedział, że wiara to nie jest coś stałego, coś o czym można powiedzieć, że się to ma… Wiarę trzeba pielęgnować, rozwijać, nieustannie zdobywać… Dla Ciebie nie liczy się po co do kościoła przychodzą te wszystkie babcie, ale ważne jest to po co przychodzisz ty sam… Czy po to, żeby popatrzeć na księdza, babcie klepiące różaniec, odmówić kilka modlitw, wrócić do domu i pogadać o tym kto szedł do komunii, a kto nie? Czy też po to, żeby się spotkać przede wszystkim z Bogiem?
Modlitwa to więź, relacja jaką człowiek ma z Bogiem… Każda modlitwa musi być rozmową z Bogiem – nie ważne, czy jest to odklepywany codziennie różaniec, czy też modlitwa własnymi słowami – liczy się to, by zwrócić się do Boga, by nawiązać relację…
Do kościoła chodzę po to, by spotkać się z Bogiem i przeżyć to, co chrześcijanie na całym świecie przeżywają od 2000 lat, to, co nakazał Jezus powtarzać swoim uczniom… „to czyńcie na moją pamiątkę”… Eucharystia to nie jest jakieś odklepanie pewnego rytuału, nie jest to po prostu wspomnienie pewnego wydarzenia, jest to spotkanie z Bogiem, którego kulminacją jest przyjęcie Jezusa w Jego Ciele i Krwi… Bez tego, życie chrześcijanina nie ma sensu…

Moja babcia zwykła mawiać, że wstydzić to trzeba się kraść… Jezus mówi wprost:

„Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.” /Mt 10, 32-33/

Nie jestem idealny – rozumiem więc, że inni też tacy nie są…
Nie jestem bez grzechu – rozumiem, że inni grzeszą…
Popełniam błędy – inni też mają prawo je popełniać…
Pragnę przebaczenia – przebaczam więc innym…
Pragnę akceptacji – akceptuję innych…
Pragnę miłości – kocham innych…
etc…

Nie wstydzę się tego, kim jestem… Nie wstydzę się swojej wiary… Jestem chrześcijaninem wyznania rzymskokatolickiego…

Ps. Nie chciałbym, żeby osoba, której wypowiedź stała się inspiracją dla tej notki odebrała ją osobiście… Potraktujmy to jako felieton, zainspirowany pewnym konkretnym wydarzeniem, ale dotyczącym czegoś szerszego… Nie piję tu do tej konkretnej osoby, opisuję raczej szereg różnych, najczęściej spotykanych zarzutów wobec Kościoła Rzymskokatolickiego, z którymi spotkałem się na przestrzeni lat… Więc do tej konkretnej osoby: Idź w pokoju i niech ci życie lekkie będzie… :)

Wiersz dedykowany Anorizie :)

***

Pochylona nad obrazem
Samotności
W czarnej bluzie zapiętej pod szyję
Odłączona od świata
Codzienności
Czerwoną czapką z daszkiem
Gdzieś na skraju
Człowieczeństwa
Oddalona niemalże od wszystkich
Skłoniłaś głowę przed pięknem
Natury…
Podaj dłoń…
Wstań…
Zatańczmy taniec dziękczynienia
Za świat, który został nam dany…

bagno…

27 komentarzy

Grzech to bagno… popełnisz jeden, popełnisz kolejne… jeśli się nie nawrócisz nim się obejrzysz będziesz zanurzony po szyję… nawet nie zauważysz kiedy od jednego małego wykroczenia przejdziesz do poważnych czynów, kiedy z dobrego człowieka staniesz się złym…

„Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe.” /Mt 26,41/

„Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć.” /1 P 5,8/

***

Ludzie
Podcięli mi nogi…
Pozbawili mnie emocji…
Zabrali to, co najważniejsze…
I zamienili życie
W jałową egzystencję
Na pustyni zła…
I kiedy błądziłem zagubiony
Ktoś podszedł i wyciągnął dłoń
I zaprowadził mnie do Ojca…
I Ojciec dał mi nowe nogi…
Podniósł mnie z ziemi
I zaczął uczyć chodzić…
I chociaż było ciężko
Zacząłem pokonywać siebie
I uczyć innych, że można chodzić…
A potem…
Zacząłem upadać…
Podnosiłem się, ale traciłem nadzieję…
Aż w końcu upadłem w błoto…
Tak to samo, w którym byłem przed laty…
I zanurzyłem się…
Jeszcze głębiej niż dawniej…
Tak, że pogrążyłem się w ciemności…
I nie widząc światła przyjąłem ciemność…
Któż poda dłoń wykąpanemu w bagnie?…

***

10 komentarzy


Wyruszyłem kiedyś w drogę
Bez celu, bez końca
Drogę idącą prosto
Gładką i szeroką

Lecz już na samym początku
Odpocząć troszkę chciałem
Usiadłem na poboczu
I troszkę pospałem

Gdy obudziłem się
Jakaś niezwykła ciemność
Sprawiła, że z drogi swej
Zboczyłem sam nie wiem gdzie

Teraz błądziłem w ciemności
Raniąc swe nogi i ręce
Przez las gęsty i wrogi
Z trudem przedzierając się

Czasem widziałem światło
Czasem ktoś wołał mnie
Lecz chwila nieuwagi
I znów gubiłem się

I teraz poraniony
Brudny i zmęczony
Już nie wiadomo dokąd
Przez bagno wlokę się

I oto znów światełko
Gdzieś w dali pali się
I oto znów ten głos
Z daleka woła mnie

Lecz cóż mam zrobić błądząc
Jak z bagna wydostać się?
Ktoś poda swoją dłoń
- Chodź poprowadzę cię…

Droga szeroka jak rzeka
Dziś złudą zdaje się
Lecz jakaś iskierka nadziei
Zapomnieć nie daje jej

Więc ruszam powoli naprzód
Podnoszę z ziemi się
I łamiąc gałęzie na drodze
Przez ciernie przedzieram się

Do światła garnie me serce
Do życia tęskni ma dusza
Powietrza chcą moje płuca
Wytchnienia ciało me

Zbyt dużo ran na ciele mym
Zbyt dużo zła w życiu mym
Zbyt wiele niepewności
Za mało miłości…

Czasem coś się po prostu zwali… Zepsuje… i upadasz… jeden.. drugi.. trzeci raz… i dalej i mocniej i głębiej… aż w końcu już nie masz siły by się podnieść… już brakuje ci nadziei… już tylko leżysz i jęczysz z bólu… I wtedy zauważasz, że nie tędy droga… Że coś tu jest nie tak… I szukasz wyjścia… Zmiana myślenia to łacińskie słowo „metanoia”… Robię źle – co mam zrobić, by robić dobrze?… Szukanie wyjścia… odkrycie… droga…
Nie można jednak stanąć w tym miejscu… co z tego, że wiem, co robię źle i co powinienem zrobić, żeby było dobrze, skoro nadal nic nie zmieniam?… Aby pójść dalej nie tylko muszę chcieć coś zmienić, ale muszę zrobić coś, co doprowadzi do tych zmian w moim życiu… Hebrajskie słowo „szub” oznacza tę zmianę kierunku… odwracam się od zła, które mnie zniewala, a zwracam do Boga, który mnie wyzwala… Ale to jeszcze nie koniec mej drogi… Wyzwolenie to nie wszystko…
Złodziej wychodząc z więzienia może dalej kraść, albo zerwać z przestępczym życiem… Aby pójść w dobrym kierunku, trzeba też zmienić swoje postępowanie… Nie wystarczy, że chcę czynić dobrze i że zwracam się ku dobru… muszę jeszcze po prostu to dobro czynić… Grecki wyraz „epistrofe” oznacza zmianę postępowania…
Mamy więc trzy etapy nawrócenia…
Metanoia – zmienienie myślenia – czynię źle, chcę czynić dobrze…
Szub – zmienienie kierunku – chcę czynić dobrze, więc zwracam się ku dobru…
Epistrofe – zmienienie postępowania – chcę czynić dobrze, więc to robię…

Proszę o modlitwę…

Wiersz…

***

Dziś chciałbym
usiąść na chwilkę
pod niebem usłanym gwiazdami
z Tobą,
by móc rozmawiając,
poznając twe myśli
rozrysować mapę Twojego umysłu.

Dziś chciałbym
trzymając Twą rękę
westchnieniem,
które delikatnie muska Twój policzek
szeptem
zatapiając się w Twych snach
rozrysować mapę Twojej duszy.

Dziś chciałbym
łagodnie dotykając,
poznając,
biciem serca zjednoczonym
w oddechu
miłości
rozrysować mapę Twego ciała.

Dziś chciałbym
móc siedzieć
splecionym łańcuchem marzeń
móc pocałować
delikatnym powiewem wiatru
móc kochać
w całości bez wyjątku…

„Otwierając oczy na kolejny dzień spoglądam,
Dawniej za oknem czołg, teraz blok”
(Habakuk (Feat. Pablopavo, Bob1, Reggaenerator, DaBass, Zabojczy) – Familijna komitywa)

Szarość poranka otwarła me oczy… Kolejny zapłakany dzień… Kolejna chmura na niebie… Kolejna kropla deszczu… Dlaczego świat jest taki szary?… Pozostałości socjalizmu w Polsce – szare bloki podobne do siebie… Ceglana rzeczywistość… Bryły podobne do siebie kształtem i kolorem… Zamknięte okna… Zasłonięte zasłony… Zasunięte żaluzje… Rolety antywłamaniowe… Izolacja… Zamknięcie w puszce… Sardynki uwięzione w swoim własnym mieszkaniu… Więzienie stworzone z własnych lęków…

Ale coraz częściej te szare bryły nabierają kolorów… Tak… Bo ludzie potrzebują w swoim życiu trochę ciepła… barw… uśmiechu…

„Tu reggae vibes, tu jest twój kwadrat
Za ponury stan w nim dostajesz mandat.”
(Habakuk (Feat. Pablopavo, Bob1, Reggaenerator, DaBass, Zabojczy) – Familijna komitywa)

Spójrz na ludzi, gdy idziesz ulicą… Codziennie mijasz setki ludzi… Ilu z nich się śmieje?… Spójrz w oczy – w te szare oczy pozbawione nadziei, radości… Ci ludzie nie potrafią cieszyć się życiem… Krótkie chwile radości ustępują miejsca zmęczeniu codziennością…

Wychodzi słońce… Promyk nadziei dla świata… I liście na drzewach przestają być szare, lecz mienią się odcieniami zieleni… Jak wiele odcieni ma zieleń… I chmury szare ustępują białym chmurkom tak rozkosznie pływającym po oceanie nieba… Tak… Błękit nieba… Tak cudowny, że wręcz nie do opisania… Złociste promienie oświetlają świat…

„Słoneczne reggae, przygoda na Jamajce
Gdy zamykam oczy to czuję się jak w bajce
Nie chcę nic więcej, tak to mi wystarczy
Aby któregoś dnia z tobą tam zatańczyć”
(Tabu – Słoneczne reggae)

Zamykam oczy i śnię…

„Świat bez kar, świat bez wad – to sen
I jak ptak, nieba blask – piękny sen”
(IRA – Wiara)

Po co marzymy? Marzenia się spełniają – jeśli tylko tego chcemy… Świat może nigdy nie będzie idealny – ale to czy będzie lepszy zależy dziś ode mnie… od ciebie…

„Daj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie! Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla was wdzięczność? Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią.”
(Łk 6,30-33, Biblia Tysiąclecia)

Wiersz…

***

Są dni kiedy płaczę
Są dni kiedy się śmieję
Są takie, gdy umieram
Nie mając blisko ciebie

Gdy odeszłaś bez słowa
Trzaskając głośno drzwiami
W mym sercu ostrze rozgrzane
Wyryło Twoje imię
- Nie wrócę -

I cóż miałem zrobić
Gdy nawet łzy tańczące
Błyskając nad powieką
Nie chciały spłynąć…
Rozpacz z powodu bezsilności
Zabiła coś we mnie
I nie pozwoliła żyć…
I tylko krzyk nadziei
- Wróć -

I imię Twe wymalowane krwią
Na pożółkłej tapecie
Przypomniało prawdę
- Ona już nie wróci -

I kiedy zaszło słońce
I kiedy zgasły światła
Jedno słowo nie dawało zasnąć
- Nie -

Przed świtaniem jeszcze
Myśląc o Tobie napisałem
Własną krwią
- To nie może być prawda -

Nie wróciłaś…
I sam pozostałem krwawiąc tak
Bez świadomości nocy i dnia
Przybliżając o krok tę jedną chwilę
Gdy uwolniony od cierpienia
Mógłbym odpocząć
Umierając…

Lecz nawet śmierć dzisiaj
Jest przeciwko mnie…

Rasta…

23 komentarzy

„Rasta znaczy być wolnym, śmiać się, bawić, kochać, szanować i ufać” (Habakuk – Rasta trans)

Być wolnym – czy ktokolwiek na świecie jest prawdziwie wolny? Każdego z nas ograniczają różne prawa… W czym więc realizuje się nasza wolność? Wolność to świadomość dobra i zła i możliwość dokonania wyboru – wybrania dobra… A co jeśli ktoś nie potrafi dobrze wybrać? Zniewolenie to niemożliwość wybrania dobra wynikająca z różnych przyczyn. „Jak mam dostrzec dobro kiedy nie ma zła” (IRA – Znamię). Tak.. Niektórzy nie dostrzegają zła, które jest ich udziałem, więc jak mogą dostrzec dobro? Ale co z człowiekiem, który ma świadomość zła? Jeśli chcę czynić dobro, a czynię zło, bo nie mogę inaczej, to co wtedy?… Wewnętrzna walka cięższa niż wszystko inne… Walka, która rozdziera człowieka, rozcina bardziej niż miecz… Walka, którą tylko czasem można wygrać…
„Walcz po to żyjesz
Walcz by zachować jeszcze twarz
Przecież jedną tylko masz na zawsze
Nie, nie poddawaj się
Przecież nie jest jeszcze źle
Kiedy w oczy możesz sobie patrzeć”
(IRA – Walcz)

Śmiać się – są ludzie, którzy śmieją się cały czas, a są tacy, którzy się smucą… Czasem widzimy uśmiech, ale nie patrzymy w oczy pełne łez… Czasem widzimy łzy, lecz nie widzimy błysku w oczach… Czasem ludzie śmiejąc się wyrządzają krzywdę innym… Śmiać się to znaczy cieszyć się z każdej chwili życia… To znaczy być zadowolonym z życia, nawet wtedy, gdy nie idzie ono po naszej myśli… To znaczy radować się, nawet wtedy, gdy inni nas krzywdzą… Być pozytywnym wojownikiem – walczyć o to, by w ludziach było więcej dobra niż zła; by byli szczęśliwi 365 dni w roku; by uśmiech nie schodził z ich twarzy… Śmiać się to znaczy żyć…
„Będę walczył o to by nie płakał nikt
Bo przez Ciebie wiem co to ból i łzy”
(IRA – Znamię)

Bawić – to znaczy cieszyć się życiem… Mam świadomość tego, że życie nie jest idealne, że codzień dzieją się jakieś tragedie, ale życie nie jest po to, aby się smucić, lecz po to, byśmy się nim cieszyli, bo nawet śmierć ma sens… Ale bawić to znaczy również nie krzywdzić innych… Moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka… O tym trzeba pamiętać na każdym kroku… Nie wolno nam bawić się kosztem drugich osób… Bawić się to też znaczy być pozytywnym wojownikiem… To znaczy bawić się z innymi… Pocieszać, rozśmieszać, sprawiać, by życie było szczęśliwsze…
„Tańcz, jakbyś tańczyć miał, ostatni już raz” (Tabu – Wojownik)

Kochać – to znaczy czynić dobro ludziom i światu… Kochać to znaczy szanować… Kochać to znaczy akceptować… Kochać to znaczy być… W pojęciu kocham mieszczą się wszystkie dobre pojęcia… Kochać to znaczy przyjmować świat i ludzi takimi jakimi są… Kochać to znaczy dawać siebie… Dawać z siebie wszystko… „Pobłogosław mnie, połam, rozdaj łaknącym braciom” (Wspólnota Miłości Ukrzyżowanej – Chlebie najcichszy). Kochać to znaczy być bardziej dla innych niż dla siebie… Kochać to znaczy żyć w zgodzie ze światem i z ludźmi… Kochać to znaczy nie ranić… Kochać to znaczy być pozytywnym wojownikiem…
„Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.”
(1 List do Koryntian 13, 13 – Przekład: Biblia Tysiąclecia)

Szanować – to też znaczy kochać, bo akceptować… dażyć szacunkiem, więc nie przekreślać, nie odrzucać, nie nienawidzić… To znaczy nie niszczyć drugiego człowieka, nie mścić się, nie zabijać… Ale to znaczy również szanować świat stworzony, całą naturę… A skoro świat, to i Tego, który go stworzył… Szanować to znaczy żyć w zgodzie z ludźmi i naturą… Szanować innych, ale i siebie… Szanować swoją duszę i ciało… Szanować wszystko, co mamy, co otrzymaliśmy… Szanować to znaczy nie niszczyć – to znaczy tworzyć i pozwalać na tworzenie…
„Jesteśmy ze świętego miasta – święty szczyt
Medalikarze mówią basta – święty szczyt
Jesteśmy z jednego ciasta – święty szczyt”
(Habakuk – Miasto)

Ufać – ufać to znaczy mówić, być otwartym na innych, to znaczy dażyć zaufaniem, ale także być godnym zaufania… Ufać to znaczy też dawać siebie… Ufać to znaczy wierzyć, że ludzie są dobrzy, a jeśli nie są, to mogą być… Więc ufać to także, być pozytywnym wojownikiem, który ufa w dobro, który nawet w złym człowieku potrafi dostrzec iskierkę dobra… Ufać to mieć nadzieję, że nawet jeśli dzisiaj jest źle, to jutro może być lepiej… Ale to nie zależy od innych bardziej niż ode mnie… To zależy przede wszystkim ode mnie… Ufać to znaczy brać odpowiedzialność za siebie i świat… Ufać to znaczy też ufać we własne możliwości… Ufać to zmieniać świat…
„Nie nie nie nie obchodzą mnie wasze walki kogutów
ja chcę zrobić jedna setną tego dobrego co zrobił Desmond Tutu
trututututu to grają zmarli nieumarli Mahatma Gandhi i Robert Nesta Marley
to prawdziwa moc a nie przemocy system karli
są tacy bracie którzy przemocy się oparli
to prawdziwa moc a nie przemocy system karli
są tacy bracie którzy przemocy się oparli”
(Vavamuffin – Serce)

Rasta – to znaczy być pozytywnym wojownikiem, który przemienia świat… To znaczy być tym, który czyni dobro… To znaczy dawać innym z siebie wszystko to, co najlepsze… To znaczy dawać ludziom radość… To znaczy obdarzać innych szczęściem i miłością… Rasta to znaczy trwać… Rasta to znaczy być… Walczyć… Rasta to znaczy przejść przez życie tak, aby przeżyć je godnie… Rasta to znaczy po prostu być człowiekiem…
„Rasta znaczy być wolnym, śmiać się, bawić,
Kochać, szanować i ufać. Wiedzieć
Skąd i dokąd, od czego i dlaczego
Poszukiwać, odkrywać, wędrować. A ja
Urodziłem się i żyję, by
Kreować, robić żywe.
Urodziłem się i żyję, by
Kreować, robić żywe.”
(Habakuk – Rasta trans)

I na koniec wiersz ode mnie ;)

***

Ta chwila, kiedy czujesz,
że umierasz…
Przychodzi niespodziewanie,
chociaż przecież narasta
przez dłuższy czas…
Jakiś niesamowity ciężar
przygniata twą pierś
i sprawia,
że nie możesz oddychać…
Twe serce jakoś nie chce bić,
jakby wyczerpało swą życiodajną moc…
I tylko łzy w Twych oczach
zdradzają smutną prawdę,
że to nie śmierć przyszła,
lecz rozpacz…
Bo kiedy kochasz – żyjesz,
gdy kochać nie możesz – umierasz…


  • RSS