sdms blog

Twój nowy blog

Wpisy, których autorem jest autor

joł ;)

Brak komentarzy

Jakby ktoś chciał wiedzieć to ŻYJĘ! :)

Zaprszam na www.sdms.fbl.pl ;)

Ten blog oficjalnie ZAWIESZAM :)

Cóż. Wydawałoby się, że informacja o prawach autorskich to tylko formalność. A jednak. Dzisiaj całkiem przypadkiem trafiłem na swoje wiersze na cudzym blogu. I wszystko byłoby ok, gdyby dziewczyna podpisała skąd wiersze pochodzą. Ale nie. Dziewczyna nie dość, że wiersze zamieściła bez pytania, to jeszcze zmieniła rodzaj męski na żeński i opublikowała jako swoje…

Szkoda, że tak późno się zorientowałem, bo cała sytuacja miała miejsce w 2006 roku i dziewczę już półtorej roku bloga nie aktualizuje. Ale i tak mam nadzieję, że właściciele serwisu bloog.pl usuną stamtąd moje wiersze.

Ciekawe ile jeszcze moich wierszy jest tak bezprawnie skradzionych…

Informacja dla wszystkich: ŻYJĘ! :D

ujnia

4 komentarzy

Jestem niekochany, niedoceniony, niezrozumiany i wku…ony :(

7 maja 2007:

fotki genialne ;D uwielbiam reggae i generalnie wszystko co jest
związane z rasta ;P daje dyszke, chociaż to za mało ;) jednym słowem -
dwa słowa: zabrakło skali ;))))) Bless ;*

24 maja 2007:


Też sie ciesze że się zobaczymy :nutki: ;) mam nadzieje ze juz dobrze się czujesz ;** kuruj sie słonko, trzymaj sie cieplutko :)))
:nutki:

4 czerwca 2007:


ja też Ci Skarbie bardzo dziękuję
za ten czas, za to że ze mną byłeś ;* to dla mnie bardzo ważne, sama
nie dałabym rady :* dzięki Tobie czuję się silna jak nigdy dotąd :* i
pamiętaj, JEŻELI BÓG Z NAMI, KTÓŻ PRZECIWKO NAM? ;)))))))

8 lipca 2007:
przez tydzień pozostają nam tylko smsy bu.. :((( ale damy rade :)
kocham Cie. Tylko tyle i aż tyle :) nie muszę Ci tego powtarzać bo
wiesz o tym doskonale, ale ja cem :D nie umiem się powstrzymać :*
przepraszam ze czasem jestem nieznośna :* KOCHAM

9 lipca 2007:

kocham Cie :) kocham Cie :) kocham Cie :) kocham Cie :) kocham Cie :) kocham Cie :) kocham Cie :) kocham Cie :) kocham Cie :)




Kocham Cię 70 sekund na minutę, 100 minut na godzinę, 40 godzin na dobę… :D


jeżeli prawdziwa miłość przenosi góry, to moja miłość do Ciebie zmieni układ planet… :*


Kocham Cie, kocham…Pracuje, myśle, kocham…Szukam, znajduje,
kocham…Chodze, tęsknie, kocham…Oczekuje, wypatruje,
kocham…Doceniam, dziękuje, kocham…Kocham Cie i kocham…I kochać
nie przestane =***

25 lipca 2007:

jeszcze się pytasz! jasne Skarbie ze sie ciesze!! :) :zakochany: kocham kocham kocham i kochać nie przestane :***** :list:
:zakochany:

29 sierpnia 2007:

a ja cem nowe fotki buuuuuu ;) kooooooooocham Cie i uwieeeeeelbiam :D :jezyk::jezyk::jezyk::zakochany::zakochany::zakochany::zakochany::zakochany::list::list::list::list:
:jezyk::jezyk::jezyk::zakochany::zakochany: :zakochany::zakochany::zakochany::list::list::list:

Ksiądz rozdał nam wszystkim krzyżyki – i dobrze, bo wyjeżdżając z domu tak się śpieszyłem, że zapomniałem mojego krzyża z RAMu i tak się trochę goły czułem bez niego ;) W każdym bądź razie te krzyżyki dla mnie mają dodatkowe znaczenie – ważne jest, że i ja i Natalia mamy takie same krzyżyki – to przypomina o tym, że jesteśmy razem i że Bóg jest z nami.

Spowiedź była piękna. Dużo mi dała. A słowa księdza Rafała pomogły mi zrozumieć wiele spraw i wskazały drogę, którą powinienem iść ja sam i ja z Natalią. Bo w sumie chociaż tego nie planowaliśmy wyszło tak, że z Natalią stworzyliśmy parę – to takie trochę niesamowite spotkać kogoś i czuć jakby się tę osobę znało całe życie, ale myślę, że w tym wszystkim jest jakaś interwencja Boga.

Jednym z pouczeń, których mi udzielił ksiądz było to, abyśmy z Natalią się modlili – razem, za siebie nawzajem, za nasz związek – żeby w tym wszystkim był Bóg. To tylko takie ukonkretnienie tego co myśmy już wiedzieli i co postanowiliśmy, ale może nie do końca umieliśmy to sprecyzować. I myślę, że to były bardzo ważne słowa. Od tamtej chwili już modliliśmy się razem.

Pozwoliło zrozumieć, co tak naprawdę jest najważniejsze, zrozumieć, że
bez Boga to wszystko traci znaczenie. Jak to powiedział ksiądz Rafał:
„Jeśli w miłości nie ma Boga to ta miłość jest ludzka, a jeśli jest
ludzka to jest fizyczna, bo inna być nie może”. To ważne słowa dla mnie
osobiście i cieszę się, że mój związek z Natalią zaczął się od
spotkania lednickiego – od takiego silnego przeżycia duchowego.

Ogólnie całe to sprzątanie bardzo mi się podobało :) A to z tej
przyczyny, że mogliśmy z Natalią zrobić coś wspólnie dla naszego
wspólnego dobra. Trochę mi się to kojarzyło ze sprzątaniem i remontem w
świeżo kupionym domku, w którym mielibyśmy razem mieszkać ;) W każdym
bądź razie to, że robiliśmy to razem dawało mi mnóstwo radości.

No i w końcu rodzice Natalii nie będą mieli wątpliwości co do tego, co nas łączy. Ale to w sumie nie jest istotne :)

W sposób szczególny zapamiętam chyba poniedziałkowe nabożeństwo, w
czasie którego odnawialiśmy sakrament chrztu i bierzmowania. Ważne
jest, że mogliśmy to zrobić razem, że Natalia cały czas była przy mnie
a ja przy niej.

Ważne były też chwile przed tym nabożeństwem, które – wydaje mi się -
pozwoliły w pewien sposób umocnić nasz związek. Natuś pamiętaj, że ja
zawsze jestem przy Tobie i zawsze możesz na mnie liczyć, podejść i się
przytulić, a jeśli potrzebujesz to się wypłakać, tak jak wtedy na tej
ławeczce pod krzyżem. Kocham Cię :*

„Miłość to nie włącznik, lewo-prawo, on i off”. To mi przypomina jak
było ze mną i Natalią. Jak spotkaliśmy się po raz pierwszy i
wiedzieliśmy, że od zawsze byliśmy razem i na zawsze razem będziemy.
Nie było żadnego włącznika, żadnego pytania „będziesz ze mną chodzić?”,
albo coś w tym stylu. Wszelkie pytania nie były konieczne – po prostu
oboje wiedzieliśmy, że już jesteśmy parą, tylko potrzebowaliśmy się
spotkać, aby móc stworzyć związek formalnie. I może wcześniej bywało
różnie, i może teraz nie zawsze dobrze jest, ale miłość jest ponad
całym tego świata złem :)

Ale miłości czasem trzeba się nauczyć, a moja lekcja była długa i
nieraz bolesna, tak dla mnie jak i pewnie dla innych. Dzisiaj wiem, jak
nie chcę, żeby wyglądał mój związek i wiem, czym miłość nie jest. Czy
wiem już czym jest? Hm… Tak myślę, że wiem, ale tak naprawdę każdego
dnia uczę się jej na nowo…

Słoneczko świeci ogrzewając świat. Niesamowite… A moje Słonko też
świeci :) i mam nadzieję, ze wkrótce mnie odwiedzi. :) Ale czas pokaże
jak to wyjdzie w praktyce. Każda chwila przynosi nadzieję, radość…

Tęsknię też oczywiście za moją Ukochaną – ale od początku wiedzieliśmy,
że nie będzie łatwo – damy radę, bo miłość to nie włącznik – ona trwa i
nie może się skończyć…

Obok tego wszystkiego przychodzi rocznica najpiękniejszego dnia mojego
życia. Dnia, w którym spotkałem Ciebie :* 5 miesięcy minie dokładnie
jutro. Czyż to niesamowite, że nasze ścieżki się spotkały i okazało
się, że kroczą razem od zawsze? Nie znam kresu tej ścieżki, ale tak
długo, jak będę mógł chcę bardzo kroczyć nią z Tobą :*

Z Natalią wszystko układa się dobrze i mam nadzieję, że mimo różnych
niedociągnięć, które tak czy siak zawsze się pojawiają, nadal będzie
tak dobrze.


„Nie chcę takiego związku”

Teraz to tylko wspomnienia… Czy na pewno? :( Ja też nie chcę takiego związku, jakim stał się nasz w ciągu tych 7 miesięcy. Chcę taki, jakim był na początku… Czy to jeszcze możliwe?

No i zaczął się grudzień. Dni są krótkie, a powroty do domu o godzinie 17 nie nastrajają optymistycznie, ale staram się nie poddawać temu nostalgicznemu nastrojowi. W końcu jest się z czego cieszyć. Z Natalią wszystko układa się dobrze i mam nadzieję, że mimo różnych niedociągnięć, które tak czy siak zawsze się pojawiają, nadal będzie tak dobrze. Także na uczelni wszystko w porządku. Wstęp do dziennikarstwa zaliczony. Z łaciny -5, +4 i 5, ale jeszcze 2 kolokwia przede mną w grudniu. Z logiki podłapałem plusa w zeszłym tygodniu… Tylko kilka prac trzeba napisać i tak mi się nie chce… Heh. Nie ma co narzekać tylko brać się do roboty.

A tak to siedzę sobie i słucham Kaczmarskiego. Trochę dzisiaj posprzątałem i jestem z siebie dumny :P Heh… Czasem w końcu trzeba, a student na to czasu ma mało :P

Dobra nie będę nawijał o moich sprawach osobistych. Ponieważ jest 1 grudnia to składam także i tutaj najserdeczniejsze życzenia z okazji osiemnastych urodzin dla Sweety :) Życzę Ci moja droga żeby Twoje życie pełne było miłości, przyjaźni i szczęścia, aby nigdy przy Tobie nie zabrakło osób, które pragnąc Twojego dobra, będą Cię wspierać we wszystkim. Wszystkiego najlepszego :)

A wracając do mnie samego to dochodzę do wniosku, że dziennikarstwo jest w pewnym sensie łatwe, bo tematy leżą na ulicy i czekają, aby je podnieść. I tu właśnie pojawia się trudniejsza część, bo trzeba mieć na taki temat pomysł i umieć go napisać tak, żeby spodobał się ludziom, bo w końcu z czegoś trzeba żyć. Tylko trzeba uważać, żeby w tym wszystkim nie zatracić istoty sprawy, żeby nie zapomnieć o prawdzie.

Dobra kończę, bo trzeba się wziąć za pisanie prac na studia. Pozdrawiam serdecznie kilku ludzi, których bardzo lubię :P Kto uważa, że go bardzo lubię może czuć się pozdrowiony. PEACE!

Dziennikarstwo…

5 komentarzy

Minął właśnie pierwszy miesiąc moich studiów w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Niesamowite jak się w ciągu tego miesiąca zmieniłem. Dlaczego? Przede wszystkim jestem niesamowicie zadowolony z tego właśnie kierunku studiów – mimo kilku nudnych wykładów. Mam zamiar zrobić wszystko, by na tych studiach pozostać, chociaż pewnie nie będzie łatwo.

Druga sprawa to ten bakcyl dziennikarski, którego podłapałem. Już wcześniej ciągnęło mnie ku temu, ale dopiero teraz uświadomiłem sobie ile to mi daje satysfakcji. Praca nad reportażem, który muszę napisać na zaliczenie ze „Wstępu do dziennikarstwa” wydawała mi się początkowo bardzo trudna, bo nic mi nie przychodziło do głowy. Ale przez dwa dni przyszły mi do głowy w ten czy inny sposób już trzy tematy. Do jednego już zbieram materiały i za około miesiąc powinien być gotowy. Za drugi też się pomału zabieram. Co z tego wyjdzie? Czas pokaże, ale ja jestem pełen optymizmu :)

Obok tego wszystkiego przychodzi rocznica najpiękniejszego dnia mojego życia. Dnia, w którym spotkałem Ciebie :* 5 miesięcy minie dokładnie jutro. Czyż to niesamowite, że nasze ścieżki się spotkały i okazało się, że kroczą razem od zawsze? Nie znam kresu tej ścieżki, ale tak długo, jak będę mógł chcę bardzo kroczyć nią z Tobą :*

W życiu są chwile szczęścia i smutku. Uczelnia daje mi mnóstwo chwil szczęśliwych. Moja Ukochana pozwala mi być szczęśliwym zawsze. Ale szczęście prędzej czy później się kończy. Bo życie ludzkie przemija. Gdzieś tam odeszła ta, która była od zawsze w moim życiu. W Polsce śmierć łączy się z wielkim smutkiem. Tak – cierpimy bardzo, bo tracimy kogoś bliskiego. Ale już za chwilę idziemy do domu i cieszymy się, bo spotykamy dalekich krewnych, bo znajdujemy chwilę czasu dla siebie. I jest wielka impreza. Gdzieś w tym wszystkim gubi się ta osoba, która od nas odeszła. Później dopiero przypominamy ją sobie, gdy z rozpędu chcemy ją o coś zapytać i uświadamiamy sobie, że jej już nie ma.

W tej historii były chwile dobre i złe – nie nam oceniać, których było więcej, zwykle pamiętamy więcej tych gorszych. Lecz wiemy przecież, że człowiek, który odszedł był dla nas darem, którego będzie nam brakować.

Chrześcijanin patrzy na śmierć z nadzieją i radością. Powiedzieli „ty nie boisz się śmierci”. Odpowiem, że jej nie szukam na siłę. Dziś nie jestem na nią gotowy, ale zawsze mogę się przygotować. To nie jest trudne, bo w tę podróż nie trzeba brać wielu rzeczy – ważne jest by wyrzucić z walizki te, które są nam zupełnie niepotrzebne, które stanowią dla nas zbędny ciężar.

Babciu – gdzieś tam po drugiej stronie patrzysz na mnie i pewnie płaczesz. Niech te łzy, których w życiu wylałaś wiele pomogą mi w stawaniu się lepszym człowiekiem…

Wśród jesiennych liści szmeru,
kiedy wicher przeszywa na wskroś,
Ty wędrujesz ścieżką nieznaną
tam, gdzie ludzkich marzeń kres.

Być może w chwili pożegnania
niebo zmoczy deszczem nas,
lecz Ty będziesz wtedy już
zbyt daleko by dosięgnąć Cię.

Czasem słów zbyt wiele było
powiedzianych z każdej strony,
czasem brakło słów życzliwych
łatwiej przecież mówić złe…

Dziś nie powiem już „przepraszam”,
nigdy już nie podziękuję,
ot – rozstania nadszedł czas
na wieczność i na jeden dzień.

Pozostało prosić Boga,
by w swym wielkim miłosierdziu
ulitował się nad nami
i do siebie przyjął Cię.

A więc idź w nieznany świat -
niechaj rękę poda Ci Pan
i prowadzi w piękny Raj
tam spotkajmy kiedyś się.

Requiescant in pace.

Warszawa :)

3 komentarzy

No i siedzę sobie w tej Warszawce już 3 tygodnie i co? :) I nic :) Żyję i nie mam podstaw do narzekania. Studia rozpocząłem bez problemów, na zdrowie nie mogę narzekać, chociaż troszkę jestem przeziębiony, a i warunki mieszkaniowe mam znakomite.

No ale może troszkę o studiach. Kierunek studiów, czyli edukacja medialna i dziennikarstwo, jest bardzo fajny. Wydział teologiczny jeszcze fajniejszy ;) Na moim kierunku studiuje chyba 100 osób – niektórzy zdecydowanie narzekają na przedmioty teologiczne, ale no przepraszam bardzo – skoro idę na wydział teologiczny na uczelni katolickiej bądź co bądź to chyba muszę się liczyć z konsekwencjami takiego wyboru… No ale cóż różnie bywa…

Hmm… Jeśli chodzi o przedmioty, to podobają mi się bardzo te stricte teologiczne – kwestia chyba pewnego usposobienia wewnętrznego. Ale na razie jeszcze zbyt wcześnie by dokonywać ocen.

Ludzie – hm… no ludzie są różni, ale w większości zdecydowanie bardzo fajni. Pomału się zapoznajemy i uczymy żyć ze sobą w jak najlepszych stosunkach – w każdym bądź razie ważne jest to, że z każdym można o czymś pogadać…

Ogólnie chyba po raz pierwszy w życiu mam takie uczucie, że naprawdę czuję, że się realizuje w tym co robię i mam nadzieję, że nic tego stanu nie przerwie. Jasne – są ludzie nieżyczliwi, którzy woleliby żebym teraz był gdzieś zupełnie indziej, ale i tacy ludzie muszą być na tym świecie :) Ja póki co nie zamierzam się poddawać i rezygnować z czegoś, co mi daje niesamowitą satysfakcję, mimo różnych trudności :)

Z tym, że do tego wszystkiego dochodzi fakt, że moja babcia jest w szpitalu, a ja nawet nie mogę jej odwiedzić, bo wyjeżdżałem dzień po tym, jak ją zabrali. Mam nadzieję, że niedługo uda mi się pojechać na 1-2 dni do domu i odwiedzić babcię.

Tęsknię też oczywiście za moją Ukochaną – ale od początku wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo – damy radę, bo miłość to nie włącznik – ona trwa i nie może się skończyć…

Pozdrowienia dla wszystkich :)

Studia?

1 komentarz

Już jutro 1 październik. Jak ten czas szybko zleciał. Dopiero co była rozmowa kwalifikacyjna, a tu już trzeba rozpoczynać studiowanie. Zupełnie nowe życie. To oczywiście sprawia, że człowiek zadaje sobie mnóstwo pytań, na które czasem nie można dać odpowiedzi. Jedno jest pewne – w pierwszym semestrze raczej nie polubię poniedziałków, a w drugim czwartków :) ale to się jeszcze zobaczy ;)

Tymczasem od tygodnia siedzę w Raszynie pod Warszawą. Domek nad jeziorem w spokojnej okolicy. Marzenie. A na dodatek mieszkam tu czasowo zupełnie sam – no nie licząc kota i psa – bo właścicielka trafiła do szpitala. No ale nie jest źle. Prawdziwe trudy przyjdą pewnie z czasem, gdy już trzeba będzie pogodzić studiowanie z obowiązkami domowymi, a później sesja… Dam radę! :)

Słoneczko świeci ogrzewając świat. Niesamowite… A moje Słonko też świeci :) i mam nadzieję, ze wkrótce mnie odwiedzi. :) Ale czas pokaże jak to wyjdzie w praktyce. Każda chwila przynosi nadzieję, radość…

Ostatnio jakoś więcej obowiązków przy stronach www pochłania mój czas, ale to nic :) W końcu najważniejsze jest to, że czemuś to wszystko służy, że ma jakiś sens i nieważne jest wtedy zmęczenie, bo gdy widzi się efekty to robi się ciepło na sercu :)

Jutro pierwszy dzień studiów. Co przyniesie? Co zmieni w moim życiu? Może coś zabierze? Odpowiedzi przyjdą z czasem. Teraz trzeba się przełamać i pójść przed siebie w nieznane…

wrzesień

Brak komentarzy

Mamy wrzesień :P Tak wiem wczesny jestem… Ostatnio sporo spraw miałem na głowie w życiu prywatnym i jakoś brakowało weny na napisanie czegokolwiek. Korzystając jednak z nocy postanowiłem wreszcie zamieścić tu kilka słów.

Za 2 tygodnie z hakiem rozpocznie się październik, a w związku z tym studia. Mimo wszelkich obaw z tym związanych wierzę, że będzie dobrze. Pewnie początek będzie trudny, ale.. dam radę… bo jak nie ja to kto? :)

A propos studiów to bezmiar przeszkód mnie nie przestraszy o! :P

W życiu prywatnym bez zmian. Natalia :* i wszystko jasne :) więcej mówić nie będę, niech pozostanie to moją słodką tajemnicą :D

W domu bez zmian… Ciotka pewnie nadal czyta to co tu pisze i pewnie nadal nic z tego nie rozumie… No ale jak ktoś nie ma swojego życia, to musi żyć życiem innych…

Niestety nie udało mi się znaleźć pracy, ale wierzę, że uda mi się coś złapać w Warszawie – cóż będzie taka konieczność…

Hm.. dobra idę spać :P Następnym razem postaram się napisać coś sensownego :) Pozdrawiam :)


  • RSS