Cóż. Wydawałoby się, że informacja o prawach autorskich to tylko formalność. A jednak. Dzisiaj całkiem przypadkiem trafiłem na swoje wiersze na cudzym blogu. I wszystko byłoby ok, gdyby dziewczyna podpisała skąd wiersze pochodzą. Ale nie. Dziewczyna nie dość, że wiersze zamieściła bez pytania, to jeszcze zmieniła rodzaj męski na żeński i opublikowała jako swoje…

Szkoda, że tak późno się zorientowałem, bo cała sytuacja miała miejsce w 2006 roku i dziewczę już półtorej roku bloga nie aktualizuje. Ale i tak mam nadzieję, że właściciele serwisu bloog.pl usuną stamtąd moje wiersze.

Ciekawe ile jeszcze moich wierszy jest tak bezprawnie skradzionych…

Informacja dla wszystkich: ŻYJĘ! :D