Minął właśnie pierwszy miesiąc moich studiów w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Niesamowite jak się w ciągu tego miesiąca zmieniłem. Dlaczego? Przede wszystkim jestem niesamowicie zadowolony z tego właśnie kierunku studiów – mimo kilku nudnych wykładów. Mam zamiar zrobić wszystko, by na tych studiach pozostać, chociaż pewnie nie będzie łatwo.

Druga sprawa to ten bakcyl dziennikarski, którego podłapałem. Już wcześniej ciągnęło mnie ku temu, ale dopiero teraz uświadomiłem sobie ile to mi daje satysfakcji. Praca nad reportażem, który muszę napisać na zaliczenie ze „Wstępu do dziennikarstwa” wydawała mi się początkowo bardzo trudna, bo nic mi nie przychodziło do głowy. Ale przez dwa dni przyszły mi do głowy w ten czy inny sposób już trzy tematy. Do jednego już zbieram materiały i za około miesiąc powinien być gotowy. Za drugi też się pomału zabieram. Co z tego wyjdzie? Czas pokaże, ale ja jestem pełen optymizmu :)

Obok tego wszystkiego przychodzi rocznica najpiękniejszego dnia mojego życia. Dnia, w którym spotkałem Ciebie :* 5 miesięcy minie dokładnie jutro. Czyż to niesamowite, że nasze ścieżki się spotkały i okazało się, że kroczą razem od zawsze? Nie znam kresu tej ścieżki, ale tak długo, jak będę mógł chcę bardzo kroczyć nią z Tobą :*

W życiu są chwile szczęścia i smutku. Uczelnia daje mi mnóstwo chwil szczęśliwych. Moja Ukochana pozwala mi być szczęśliwym zawsze. Ale szczęście prędzej czy później się kończy. Bo życie ludzkie przemija. Gdzieś tam odeszła ta, która była od zawsze w moim życiu. W Polsce śmierć łączy się z wielkim smutkiem. Tak – cierpimy bardzo, bo tracimy kogoś bliskiego. Ale już za chwilę idziemy do domu i cieszymy się, bo spotykamy dalekich krewnych, bo znajdujemy chwilę czasu dla siebie. I jest wielka impreza. Gdzieś w tym wszystkim gubi się ta osoba, która od nas odeszła. Później dopiero przypominamy ją sobie, gdy z rozpędu chcemy ją o coś zapytać i uświadamiamy sobie, że jej już nie ma.

W tej historii były chwile dobre i złe – nie nam oceniać, których było więcej, zwykle pamiętamy więcej tych gorszych. Lecz wiemy przecież, że człowiek, który odszedł był dla nas darem, którego będzie nam brakować.

Chrześcijanin patrzy na śmierć z nadzieją i radością. Powiedzieli „ty nie boisz się śmierci”. Odpowiem, że jej nie szukam na siłę. Dziś nie jestem na nią gotowy, ale zawsze mogę się przygotować. To nie jest trudne, bo w tę podróż nie trzeba brać wielu rzeczy – ważne jest by wyrzucić z walizki te, które są nam zupełnie niepotrzebne, które stanowią dla nas zbędny ciężar.

Babciu – gdzieś tam po drugiej stronie patrzysz na mnie i pewnie płaczesz. Niech te łzy, których w życiu wylałaś wiele pomogą mi w stawaniu się lepszym człowiekiem…

Wśród jesiennych liści szmeru,
kiedy wicher przeszywa na wskroś,
Ty wędrujesz ścieżką nieznaną
tam, gdzie ludzkich marzeń kres.

Być może w chwili pożegnania
niebo zmoczy deszczem nas,
lecz Ty będziesz wtedy już
zbyt daleko by dosięgnąć Cię.

Czasem słów zbyt wiele było
powiedzianych z każdej strony,
czasem brakło słów życzliwych
łatwiej przecież mówić złe…

Dziś nie powiem już „przepraszam”,
nigdy już nie podziękuję,
ot – rozstania nadszedł czas
na wieczność i na jeden dzień.

Pozostało prosić Boga,
by w swym wielkim miłosierdziu
ulitował się nad nami
i do siebie przyjął Cię.

A więc idź w nieznany świat -
niechaj rękę poda Ci Pan
i prowadzi w piękny Raj
tam spotkajmy kiedyś się.

Requiescant in pace.