No i siedzę sobie w tej Warszawce już 3 tygodnie i co? :) I nic :) Żyję i nie mam podstaw do narzekania. Studia rozpocząłem bez problemów, na zdrowie nie mogę narzekać, chociaż troszkę jestem przeziębiony, a i warunki mieszkaniowe mam znakomite.

No ale może troszkę o studiach. Kierunek studiów, czyli edukacja medialna i dziennikarstwo, jest bardzo fajny. Wydział teologiczny jeszcze fajniejszy ;) Na moim kierunku studiuje chyba 100 osób – niektórzy zdecydowanie narzekają na przedmioty teologiczne, ale no przepraszam bardzo – skoro idę na wydział teologiczny na uczelni katolickiej bądź co bądź to chyba muszę się liczyć z konsekwencjami takiego wyboru… No ale cóż różnie bywa…

Hmm… Jeśli chodzi o przedmioty, to podobają mi się bardzo te stricte teologiczne – kwestia chyba pewnego usposobienia wewnętrznego. Ale na razie jeszcze zbyt wcześnie by dokonywać ocen.

Ludzie – hm… no ludzie są różni, ale w większości zdecydowanie bardzo fajni. Pomału się zapoznajemy i uczymy żyć ze sobą w jak najlepszych stosunkach – w każdym bądź razie ważne jest to, że z każdym można o czymś pogadać…

Ogólnie chyba po raz pierwszy w życiu mam takie uczucie, że naprawdę czuję, że się realizuje w tym co robię i mam nadzieję, że nic tego stanu nie przerwie. Jasne – są ludzie nieżyczliwi, którzy woleliby żebym teraz był gdzieś zupełnie indziej, ale i tacy ludzie muszą być na tym świecie :) Ja póki co nie zamierzam się poddawać i rezygnować z czegoś, co mi daje niesamowitą satysfakcję, mimo różnych trudności :)

Z tym, że do tego wszystkiego dochodzi fakt, że moja babcia jest w szpitalu, a ja nawet nie mogę jej odwiedzić, bo wyjeżdżałem dzień po tym, jak ją zabrali. Mam nadzieję, że niedługo uda mi się pojechać na 1-2 dni do domu i odwiedzić babcię.

Tęsknię też oczywiście za moją Ukochaną – ale od początku wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo – damy radę, bo miłość to nie włącznik – ona trwa i nie może się skończyć…

Pozdrowienia dla wszystkich :)