sdms blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2007

Apel 2 :)

12 komentarzy

Do mojej najukochańszej cioteczki :>

Jak Ci się nudzi to sobie kup jakąś książkę. Przy okazji mogłabyś mi oddać moją książkę (Jan Paweł II – Wstańcie, chodźmy!). Ale daj już spokój mi i mojej mamie! A jak coś do mnie masz to powiedz to mi osobiście a nie innym, chyba że nie masz odwagi powiedzieć człowiekowi prosto w twarz tego co o nim myślisz. No tak zapomniałem – ty jesteś tak obłudna, że potrafisz mówić szczerze o ludziach tylko za ich plecami – zawsze tak było – już lata temu, tak samo i teraz. W każdym bądź razie lepiej byłoby, żebym się już więcej nie dowiedział, że mnie oczerniasz za moimi plecami…

Z pozdrowieniem
Twój chrześniak…

Apel :)

1 komentarz

UWAGA! UWAGA!

Do mojej ukochanej ciotki:

ZAJMIJ SIĘ SWOIM ŻYCIEM! I IDŹ SIĘ LECZYĆ NA GŁOWĘ!

Dziękuję za uwagę…

Jak widać zmieniłem trochę wygląd bloga. Na razie tylko strony głównej. Myślę, że tak jest bardziej przejrzyście. Czekam na wszelkie komentarze na temat nowego wyglądu. Wkrótce zmienię też wygląd poszczególnych podstron.

Dzisiaj mija druga rocznica śmierci Jana Pawła II, zakończony zostaje także oficjalnie etap diecezjalny procesu beatyfikacyjnego papieża. Zastanawiam się jak ludzie po tych dwóch latach odnoszą się do papieża. Dwa lata temu papież umierał na oczach całego świata – wtedy każdy miał coś do powiedzenia, każdy w pewien sposób przeżywał tę śmierć. Ale już wtedy rodziły się pytania, co w ludziach zostanie z nauczania papieża. Wielu nazywało papieża „Wielkim” niewielu jednak rozumiało pełnię tej wielkości. Jan Paweł II zostawił po sobie coś więcej niż tylko wspaniałe świadectwo życia i umierania. Owocem jego pontyfikatu jest mnogość encyklik, adhortacji, listów, homilii… Nie sposób chyba zliczyć wszystkich dokumentów podpisanych „Jan Paweł II, papież”.

Powstaje więc pytanie: Kto z tych niezliczonych rzeszy ludzi czczących papieża niemalże jak samego Boga przeczytał w życiu choćby jedną encyklikę? Kto pamięta choćby jedną jego homilię? Kto tak naprawdę słuchał papieża?

Sam pamiętam spotkanie z papieżem w Gliwicach. Był rok 1999. 15 czerwca papież nie mógł przyjachać z powodu przeziębienia. Homilię przygotowaną przez papież wygłosił nuncjusz apostolski w Polsce abp Józef Kowalczyk. Zastanawiam się ilu ludzi pamięta o czym była ta homilia. Ja muszę przyznać nie pamiętam praktycznie nic. Był ciepły czerwcowy dzień. Wygodnie było usiąść na trawie i pogrążyć się w sennym oczekiwaniu końca homilii. Pomijając fakt, że jak zwykle z powodu tłumu było mi dosyć słabo.

Wszyscy natomiast pamiętają dzień 17 czerwca 1999. Pamiętam, że obudziłem się rano (koło 6?). Mama zadzwoniła, że w radiu mówili, że papież przyjedzie jednak do Gliwic. Razem z bratem pobudziliśmy jego dwóch kolegów i wybraliśmy się wspólnie na gliwickie lotnisko. Już wtedy było tam mnóstwo osób. Oficjalne dane podają, że przybyło 500 tysięcy ludzi (15 czerca było podobno 400 tysięcy). W końcu około 12 wylądował papieski śmigłowiec. Gdyby nie relacje prasowe ze spotkania pewnie bym nie pamiętał, że odmówiliśmy z papieżem Anioł Pański. Pamiętam za to znakomicie dialog tłumu z papieżem – wszyscy pewnie pamiętają:

Bóg zapłać! Bóg zapłać za waszą świętą cierpliwość dla Papieża!

Oklaski, okrzyki: „Dużo zdrowia!”

Widać, że Ślązak cierpliwy i twardy. Bo ja bym z takim Papieżem nie wytrzymał. Ma przyjechać, nie przyjeżdżo, potem znowu ni ma przyjechać — przyjeżdżo.

Okrzyki: „Nic nie szkodzi!”

No to dobrze. Jak nic nie szkodzi, to jakoś ze spokojnym sumieniem odjadę do Rzymu.

Okrzyki: „Zostań z nami! Witaj doma!”

Jeszcze pojadę Matkę Boską Częstochowską przeprosić i ze spokojnym sumieniem odjadę, bo mi Ślązaki z Gliwic przebaczyły.

Okrzyki: „Zostań z nami!”

Bogu dzięki, że choć padać przestało.

Okrzyki: „Nie padało!”

Ale w Krakowie padało.

Okrzyki: „Zostań tutaj!”

Wyście zawsze lepsi.

Okrzyki: „Kochamy Ciebie!”

Bogu dzięki, że choć tyle. Na drugi raz zobaczymy.

Okrzyki: „Jeszcze więcej!”

Mówią: „możesz jechać”.

Ślązaki umieją śpiewać. Wystarczy przypomnieć te nieszpory na Górze Świętej Anny. Umieją śpiewać. Bóg wam zapłać. Szczęść Boże!

Okrzyki: „Szczęść Boże! Do zobaczenia! Przyjedź znowu!”

Czy naprawdę Jan Paweł II przemawiał do nas tylko tym, że był papieżem bliskim ludziom? Czy naprawdę umieliśmy go słuchać tylko w takich luźnych rozmowach?

Odkąd prowadzę stronę o historii papiestwa doceniam głębszy wymiar tego pontyfikatu. Pamiętam dzień śmierci papieża. Kiedy dzwony ogłosiły śmierć Jana Pawła II umówiłem się z kolegą pod kościołem i weszliśmy do środka. Nie było wiele osób. Garstka młodzieży, kilka osób starszych. Powoli jednak ludzi przybywało. Nie można powiedzieć, żeby kościół był pełny, ale tyle osób w kościele w nocy to była niesamowita sprawa. W kilka chwil później proboszcz wyszedł żeby odprawić mszę w intencji papieża. Było mi strasznie głupio, że nie będę mógł przystąpić do komunii i wtedy wyszedł jeden z księży, aby spowiadać. Tę śmierć każdy przeżywał na swój sposób. Ja starałem się przeżyć ją jak najlepiej… Być może konsekwencją tego było założenie w kwietniu zeszłego roku tej strony. Nie wiem. To był impuls. Ale zrozumiałem, że warto. Nie dlatego, że strona zdobywa popularność. Po prostu dlatego, że sam przez to mogę się rozwijać. Poznawać lepiej nauczanie papieży.

Dziś chciałbym też zaprosić na forum poświęcone historii papiestwa, które założyłem zaledwie kilka dni temu. Na razie świeci pustkami, ale mam nadzieję, że zainteresowanych tematem przybędzie. Zachęcam w każdym bądź razie do zaglądnięcia, rejestracji, napisania czegoś od siebie.

Dziś wiersza nie będzie…


  • RSS