Grzech to bagno… popełnisz jeden, popełnisz kolejne… jeśli się nie nawrócisz nim się obejrzysz będziesz zanurzony po szyję… nawet nie zauważysz kiedy od jednego małego wykroczenia przejdziesz do poważnych czynów, kiedy z dobrego człowieka staniesz się złym…

„Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe.” /Mt 26,41/

„Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć.” /1 P 5,8/

***

Ludzie
Podcięli mi nogi…
Pozbawili mnie emocji…
Zabrali to, co najważniejsze…
I zamienili życie
W jałową egzystencję
Na pustyni zła…
I kiedy błądziłem zagubiony
Ktoś podszedł i wyciągnął dłoń
I zaprowadził mnie do Ojca…
I Ojciec dał mi nowe nogi…
Podniósł mnie z ziemi
I zaczął uczyć chodzić…
I chociaż było ciężko
Zacząłem pokonywać siebie
I uczyć innych, że można chodzić…
A potem…
Zacząłem upadać…
Podnosiłem się, ale traciłem nadzieję…
Aż w końcu upadłem w błoto…
Tak to samo, w którym byłem przed laty…
I zanurzyłem się…
Jeszcze głębiej niż dawniej…
Tak, że pogrążyłem się w ciemności…
I nie widząc światła przyjąłem ciemność…
Któż poda dłoń wykąpanemu w bagnie?…