sdms blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2006

bagno…

27 komentarzy

Grzech to bagno… popełnisz jeden, popełnisz kolejne… jeśli się nie nawrócisz nim się obejrzysz będziesz zanurzony po szyję… nawet nie zauważysz kiedy od jednego małego wykroczenia przejdziesz do poważnych czynów, kiedy z dobrego człowieka staniesz się złym…

„Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe.” /Mt 26,41/

„Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć.” /1 P 5,8/

***

Ludzie
Podcięli mi nogi…
Pozbawili mnie emocji…
Zabrali to, co najważniejsze…
I zamienili życie
W jałową egzystencję
Na pustyni zła…
I kiedy błądziłem zagubiony
Ktoś podszedł i wyciągnął dłoń
I zaprowadził mnie do Ojca…
I Ojciec dał mi nowe nogi…
Podniósł mnie z ziemi
I zaczął uczyć chodzić…
I chociaż było ciężko
Zacząłem pokonywać siebie
I uczyć innych, że można chodzić…
A potem…
Zacząłem upadać…
Podnosiłem się, ale traciłem nadzieję…
Aż w końcu upadłem w błoto…
Tak to samo, w którym byłem przed laty…
I zanurzyłem się…
Jeszcze głębiej niż dawniej…
Tak, że pogrążyłem się w ciemności…
I nie widząc światła przyjąłem ciemność…
Któż poda dłoń wykąpanemu w bagnie?…

***

10 komentarzy


Wyruszyłem kiedyś w drogę
Bez celu, bez końca
Drogę idącą prosto
Gładką i szeroką

Lecz już na samym początku
Odpocząć troszkę chciałem
Usiadłem na poboczu
I troszkę pospałem

Gdy obudziłem się
Jakaś niezwykła ciemność
Sprawiła, że z drogi swej
Zboczyłem sam nie wiem gdzie

Teraz błądziłem w ciemności
Raniąc swe nogi i ręce
Przez las gęsty i wrogi
Z trudem przedzierając się

Czasem widziałem światło
Czasem ktoś wołał mnie
Lecz chwila nieuwagi
I znów gubiłem się

I teraz poraniony
Brudny i zmęczony
Już nie wiadomo dokąd
Przez bagno wlokę się

I oto znów światełko
Gdzieś w dali pali się
I oto znów ten głos
Z daleka woła mnie

Lecz cóż mam zrobić błądząc
Jak z bagna wydostać się?
Ktoś poda swoją dłoń
- Chodź poprowadzę cię…

Droga szeroka jak rzeka
Dziś złudą zdaje się
Lecz jakaś iskierka nadziei
Zapomnieć nie daje jej

Więc ruszam powoli naprzód
Podnoszę z ziemi się
I łamiąc gałęzie na drodze
Przez ciernie przedzieram się

Do światła garnie me serce
Do życia tęskni ma dusza
Powietrza chcą moje płuca
Wytchnienia ciało me

Zbyt dużo ran na ciele mym
Zbyt dużo zła w życiu mym
Zbyt wiele niepewności
Za mało miłości…

Czasem coś się po prostu zwali… Zepsuje… i upadasz… jeden.. drugi.. trzeci raz… i dalej i mocniej i głębiej… aż w końcu już nie masz siły by się podnieść… już brakuje ci nadziei… już tylko leżysz i jęczysz z bólu… I wtedy zauważasz, że nie tędy droga… Że coś tu jest nie tak… I szukasz wyjścia… Zmiana myślenia to łacińskie słowo „metanoia”… Robię źle – co mam zrobić, by robić dobrze?… Szukanie wyjścia… odkrycie… droga…
Nie można jednak stanąć w tym miejscu… co z tego, że wiem, co robię źle i co powinienem zrobić, żeby było dobrze, skoro nadal nic nie zmieniam?… Aby pójść dalej nie tylko muszę chcieć coś zmienić, ale muszę zrobić coś, co doprowadzi do tych zmian w moim życiu… Hebrajskie słowo „szub” oznacza tę zmianę kierunku… odwracam się od zła, które mnie zniewala, a zwracam do Boga, który mnie wyzwala… Ale to jeszcze nie koniec mej drogi… Wyzwolenie to nie wszystko…
Złodziej wychodząc z więzienia może dalej kraść, albo zerwać z przestępczym życiem… Aby pójść w dobrym kierunku, trzeba też zmienić swoje postępowanie… Nie wystarczy, że chcę czynić dobrze i że zwracam się ku dobru… muszę jeszcze po prostu to dobro czynić… Grecki wyraz „epistrofe” oznacza zmianę postępowania…
Mamy więc trzy etapy nawrócenia…
Metanoia – zmienienie myślenia – czynię źle, chcę czynić dobrze…
Szub – zmienienie kierunku – chcę czynić dobrze, więc zwracam się ku dobru…
Epistrofe – zmienienie postępowania – chcę czynić dobrze, więc to robię…

Proszę o modlitwę…

Wiersz…

***

Dziś chciałbym
usiąść na chwilkę
pod niebem usłanym gwiazdami
z Tobą,
by móc rozmawiając,
poznając twe myśli
rozrysować mapę Twojego umysłu.

Dziś chciałbym
trzymając Twą rękę
westchnieniem,
które delikatnie muska Twój policzek
szeptem
zatapiając się w Twych snach
rozrysować mapę Twojej duszy.

Dziś chciałbym
łagodnie dotykając,
poznając,
biciem serca zjednoczonym
w oddechu
miłości
rozrysować mapę Twego ciała.

Dziś chciałbym
móc siedzieć
splecionym łańcuchem marzeń
móc pocałować
delikatnym powiewem wiatru
móc kochać
w całości bez wyjątku…


  • RSS