Proszę o modlitwę…

Napisane z godzinę temu:

Znów we mnie tkwi
Niewypowiedziany krzyk
Który przygniata
Ciężarem swym
Do dna…

Wypiłem truciznę
Którą sam sporządziłem
I teraz szklanka
Nie dla mnie przeznaczona
Stoi pusta…

Siągnąłem tam
Gdzie nigdy
W najśmielszych snach
Nie powinienem był
Zaglądać nawet…

Teraz trwam
W pustce, która
Ogarnia przestrzeń
I przenika mnie
Na wskroś…

I upadam
Całkiem sam
Na samo dno
Swojego jestestwa
Tak zwanego życia…

Wyciągam dłoń
By uchwycić
Choćby palcami
Ostatni bodajże promyk
Nadziei…

Ostatni raz
Wdycham
Wpycham do mych płuc
To powietrze
Przesiąknięte złem…

I tylko wiara
Pozostaje
Niezmienna
Że jutro coś
Odmieni się…