sdms blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2006

o 4 wyruszam w podróż do Rzeszowa a stamtąd do Majdanu Sopockiego na RAM :D Potrzebuję tych dwóch tygodni… Potrzebuję wewnętrznej odnowy, potrzebuję nawrócenia…

W każdym bądź razie polecam się waszej modlitwie i pamięci :)… Do zobaczenia za dwa tygodnie… i macie być wszyscy grzeczni o! :)…

Wiersza nie ma, bo nic nowego nie napisałem… może na RAMie coś popiszę :)…

I specjalne pozdrowienia dla pewnej osoby ;)

Proszę o modlitwę…

Napisane z godzinę temu:

Znów we mnie tkwi
Niewypowiedziany krzyk
Który przygniata
Ciężarem swym
Do dna…

Wypiłem truciznę
Którą sam sporządziłem
I teraz szklanka
Nie dla mnie przeznaczona
Stoi pusta…

Siągnąłem tam
Gdzie nigdy
W najśmielszych snach
Nie powinienem był
Zaglądać nawet…

Teraz trwam
W pustce, która
Ogarnia przestrzeń
I przenika mnie
Na wskroś…

I upadam
Całkiem sam
Na samo dno
Swojego jestestwa
Tak zwanego życia…

Wyciągam dłoń
By uchwycić
Choćby palcami
Ostatni bodajże promyk
Nadziei…

Ostatni raz
Wdycham
Wpycham do mych płuc
To powietrze
Przesiąknięte złem…

I tylko wiara
Pozostaje
Niezmienna
Że jutro coś
Odmieni się…

6 komentarzy

źle mi…

Ostatni wiersz…

Wczoraj…
Dziś…
Jutro…
Wszystko zlewa się w całość
Jeszcze miesiąc
Może trzy tygodnie
Już miesiąc
Nie dzień
Nie tydzień
Może sześć
Może siedem
A tu już za rogiem
Rok…
Ileż czasu potrzeba
Do powiedzenia jednego słowa
Niewypowiedzianego…
Ileż dni, godzin, minut, sekund…
A każda z nich
Wiecznością…
Ile jeszcze?
Już?
Gdzie początek, a gdzie koniec?
Krok za krokiem powoli
Niczym żółw…
A może ślimak…
Ześlimaczony w czasie niepewności…
Brak akcji…
Fabuła typowa…
Kicz po prostu…
Dość…
Cięcie…
Nie…
To nie film…
A może rano obudzę się
By jeszcze raz powtórzyć to ujęcie?
To życie…
Ono może płynąć tylko naprzód…
Do celu
Nieokreślonego…

IRA… O tak… Kocham ten zespół… Ich koncerty są wyrąbiste… Dzięki chłopaki, że jesteście… Szkoda, że nie mogę bywać na tych koncertach zbyt często :( W Rybniku było wyśmienicie… Dziękuję za towarzystwo:
*po pierwsze primo ekipie ze zlotu fanów Bon Jovi… i za wspólną zabawę, chodzenie po Rybniku, frytki i w ogóle…
*po drugie primo ekipie irowatej, za czas od 23.30 do końca, a szczególnie Nice, za spotkanie po 2 latach prób i za to, że jednak mnie wciągnęła w tę ekipę :P…

A dzisiaj byłem na piwku z Zeekiem :P… Fajnie było… I tego… dobrze jest czasem wpaść w nowe miejsce niby to znane (ze słyszenia)… Szczególnie jeśli ma się poznać tak miłą i w ogóle :> osóbkę :)… Pozdrowienia dla M. ;)

Jutro lekarz… Fotograf… Proboszcz… hm… masakra :(…

Myśli niezebrane
Nienazwane
Gonią się
Jedna ściga drugą
A żadnej nie złapię
Przeszłość
Przyszłość
Teraźniejszość
Przeplatają się nawzajem
I nie wiem już nic
Co myśleć?
Łzy…
Znów ból, strach, smutek
Rozpacz
Dlaczego kłamiesz?
Przecież nie ma dwóch prawd
Czy boisz się przyznać
Do swoich uczuć?
Dlaczego ze mną nie porozmawiasz?
Tyle pytań bez odpowiedzi
Czy coś się zmieni?
Dlaczego się na mnie
Zamykasz?
Dlaczego ranisz?
Czemu odbierasz mi
Resztki nadziei?
Łzy…
Jutro niczym dzień sądu
Zbliża się
Nieznane
Co przyniesie?
Strach, niepewność
Nie chcę już dłużej
Czekać
Jak skazaniec na wyrok
Niech przyjdzie
Ta chwila
Ostateczna…


  • RSS