Nic się nie dzieje… Czas jakby stanął w miejscu… brak postępu… Brak rozwoju… Im dłużej to trwa, tym trudniej jest wytrwać w tym stanie… Ale przecież nie mogę się złamać, nie mogę powiedzieć „już dość czekania”… Trzeba przetrwać, by wogóle coś osiągnąć… Jeśli teraz się złamię będzie pewnie tak jak ostatnio, czyli nijak… Za trudne to wszystko… Raz z góry, raz pod górę… Tak… Tylko dlaczego to wszystko musi wyglądać właśnie tak?… Chciałbym, żeby coś już się wyjaśniło, żeby coś się ruszyło naprzód… A tak? Mogę tylko czekać, a to jest przecież gorsze od umierania…

Dobry Boże dodaj mi sił, abym się nie zachwiał; podtrzymaj mnie, abym nie upadł; wspomóż mnie, abym wytrwał. Tobie oddaję siebie i wszystko co mam, bo tylko Ty jesteś prawdziwym Źródłem, Początkiem i Końcem, więc cokolwiek Ci oddam, to przyniesie owoce. Czym byłoby moje życie bez Ciebie? Dziękuję Ci, za wszystko, co mi uczyniłeś, co dałeś. Amen.

Pamiętam
Jak zatopiona w snach
Leżałaś tak blisko
A ja
Mimo zmęczenia
Nie mogłem zasnąć
Myślami ogarnięty
Czuwałem
Byś Ty mogła spać

Chciałbym
Byś po przebudzeniu
Zobaczyła moją twarz
I byś wiedziała
Że dla Ciebie
Mogę nie spać
Aż do śmierci