Czasem tak jest, że człowiek wstaje i upada i znów wstaje i znów upada… Czasem tak jest, że wydarzenia, że słowa, że myśli i wszystko zdaje się być przeciw mnie samemu osamotnionemu… I czasem myślimy, że wiemy, że rozumiemy, że wszystkie rozumy pozjadaliśmy świata… I czasem czas tylko jest sędzią umysłów i serc… Tych myśli, słów, uczuć… To zrozumienie jest wypadkową rad wielu, opinii wszystkich innych wokół, w czasie krótszym, dłuższym, adekwatnym do potrzeb… I tylko strach przed niezrozumieniem… Bo czasem zrozumienie przychodzi za wcześnie i tylko się nam wydaje, że rozumiemy, choć tak naprawdę nic nie wiemy, bo nie zajrzymy w serce człowieka drugiego… A czasem to zrozumienie przychodzi za późno i tylko przepraszam, wybacz, nie wiedziałem… Za późno… I tylko wiara, nadzieja i miłość…

Czasem trzeba się wyrwać z korzeniem z tej ziemi, w której sadzonką zasadzili nas inni, lub też my sami uciekając, kalecząc, potykając się wpadliśmy… I nie uciekać, lecz stanąć na nogach, na obu, równo, prosto, dumnie… I tylko spojrzeć głęboko, gdzie strach, duma, smutek, radość, miłość, nienawiść… I z wiarą powiedzieć słowo, dwa słowa… I tylko wyznać, jak wiele, ile, już… I czekać cierpliwie, z nadzieją, choć czas, choć dni, lata, choć wieczność…

I dzisiaj zrozumiałem i mam nadzieję, że dobrze… I wyrywam się z korzeniem z ziemi i idę tam, gdzie iść muszę, zrobić to, co zrobić muszę, by móc żyć… I tak mi dopomóż dziś, jutro zawsze… Amen…

***

Gdy kiedyś stanę
Na szczycie tej góry
By zatknąć flagę
Jak tylu przede mną
Bez grosza przy duszy
W samotnej ciszy
Skąd wiatr strącić
Będzie mnie chciał
Czy wtedy spojrzawszy
W dół na ziemię
Ujrzeć będę mógł jeszcze
Oblicza ludzi, których znałem?
Czy w sercu mym ich odnajdę?
Choć wiem, że oni
Mnie nie zapomną
Czy ja ich nie zapomnę?
A jeśli się zdarzy
Spaść z góry tej
Czy znajdzie się jeszcze ktoś
Kto widząc mnie
Wyciągnie dłoń
By nim upadnę
Mnie uratować?
Czy warto więc
Wciąż wspinać się
Na szczyt upadków wielu?

A dzisiaj na koniec specjalne pozdrowienia dla Huberta… :P Trzym się żulu! :P