Zadać sobie krótkie pytanie – po co żyję?… Być może to nie filozofia… Być może za tym pytaniem nie kryje się żaden sens… Być może tak naprawdę nie ma żadnego celu… A jednak wśród tego całego zgiełku i zamieszania, wśród brudu i hałasu współczesnego świata potrzebna jest chwila ciszy, by zadać sobie pytanie – człowieku co się z tobą dzieje?… Po co żyjesz?…
Jeśli się urodziłem muszę też i umrzeć… Nie ma sensu marnować życia na wymyślanie sposobu na uniknięcie nieuniknionego… Więc cóż robić? Być może szukać odpowiedzi?…
Skoro się urodziłem, to muszę mieć tu jakąś misję, jakiś cel… Przecież nie mogę być po prostu wrzucony w ten wir codzienności, by za kilka, czy też kilkadziesiąt lat zostać z niego brutalnie wyrzuconym…
Ktoś kiedyś nazwał mnie aniołem… A ja zawsze mówię, że nie mam skrzydeł…
Ale w tym jest jakiś sens… Urodziłem się po to by żyć dla innych, by dzielić się sobą z każdym…
Wymowna jest scena filmu „Karol – człowiek, który został papieżem”, gdy Karol Wojtyła leżąc na podłodze modli się „Chcę być posadzką, by po mnie deptali” (czy jakoś tak)…
Uczyń mnie sługą… Najmniejszym z najmniejszych, abym mógł dojść do poznania rzeczy wielkich…
Skoro Bóg pozwala mi kochać każdego człowieka, to dlaczego nie miałbym tą miłością się dzielić? Być może to jest właśnie cel, sens…
Skoro czynisz mnie aniołem daj mi skrzydła, abym mógł latać…
Jeśli stwarzasz mnie stróżem, daj mi siły, bym mógł walczyć…
Jaki jest cel życia? Pragnę przejść przez życie czyniąc dobro… Dzielić się tym wszystkim co mam, co w głębi mnie… Kochać każdego bez wyjątku tak mocno, by ta miłość się rozprzestrzeniała…

..
.

Macie wiersz ;)

Ktoś nazwał mnie aniołem
Lecz co to za anioł
Co nie umie latać?

Ja sam upadłszy z wysoka
Połamałem te skrzydła, co mogły
Wznieść nad wyżyny marzeń

Teraz zaś czołgam się
Pozabawiony rąk i nóg
Tak nisko jak to możliwe

Jak mam płynąć
Skoro jestem wrakiem
Tego, czym mogłem być?

Jak się podnieść
Skoro mogę tylko krzyczeć
Oczekując wybawienia?

Czy przyjdzie ktoś
Kto zechce pomóc
I wyciągnie mnie z błota?

Wtedy, gdy mnie obymje
Z najmniejszej skazy
Dostanę nowe skrzydła

Wtedy będę mógł lecieć
Gdziekolwiek mnie pośle
Ponad marzeniami

I wtedy nazwany aniołem
Będę mógł spełnić misję
Zleconą mi dawno

I wtedy zostanę na zawsze
Tylko dla Ciebie
Tylko jeden, wiecznie…