Patrząc na ostatnie miesiące mojego życia mogę stwierdzić, że było źle… Początkowo może tego nie zauważałem, ale z czasem stało się to tak jasne, że nie sposób było tego nie zauważyć, zignorować… Zacząłem więc walczyć, chociaż zdawało się iż przegrywam na całej linii… W końcu poszedłem do spowiedzi w Wielki Wtorek i wygrałem… Coś się zmieniło… Triduum Paschalne przeżywałem w sposób niesamowity, zupełnie inaczej niż kiedykolwiek przedtem… A gdy w nocy z soboty na niedzielę wracałem z Wigilii Paschalnej w katedrze byłem taki szczęśliwy, że miałem ochotę skakać i śpiewać… Ten wspaniały nastrój radości ze zmartwychwstania Pana trwał przez całą niedzielę… Radujmy się bracia, radujmy się siostry, bo nasz Pan powstał z martwych, abyśmy mogli żyć… Wygląda na to, że Pan przeprowadził mnie przez pustynię i wyprowadził do ziemii obiecanej… Trzeba się wziąć w garść i iść dalej pod górę…

Macie wiersz…

Odnalazłem bramę prowadzącą do ogrodu marzeń
W którym znajdują się najpiękniejsze kwiaty
Zamknąłem oczy, wyostrzyłem słuch i węch
Najpiękniejszy zapach, tak wspaniały dźwięk

Obkręciłem się w koło i upadłem na trawę
Jaka wspaniała, taka zielona, tak pachnąca
Porywana orzeźwiającym podmuchem wiatru
A niebo tak wspaniale, niesamowicie błękitne

To mógłby być najwspanialszy w życiu sen
A jednak brakuje w nim czegoś konkretnego
Wstaję i rozglądam się po tym całym krajobrazie
Są drzewa, kwiaty, ptaki, trawa, jest błękit nieba….

Znów zamykam oczy i myślę…. czekam…..
To Ty nie zjawiłaś się jeszcze, choć wiesz gdzie jestem
A może byłaś, lecz ja zatopiony w swych snach
Czy mogłem Cię nie zauważyć, nie usłyszeć?

Westchnienie… Coś wokół się zmienia…..
Czuję…. Taki wspaniały zapach, jak żaden inny
Odwracam się i otwieram oczy, aby ujrzeć Twą twarz….
„Nie ma w całym tym ogrodzie nic piękniejszego od Ciebie”….