Chodzą mi po głowie słowa z księgi Ezechiela: „I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali.” (Ez 36,26-27). Kiedy patrzę na okres ostatniego roku i dalej na całe moje życie, dostrzegam tę ogromną przemianę jaka się we mnie dokonała. Dotknęło mnie to silnie, kiedy w niedzielę rozmawiałem z Olgą. Aż trudno uwierzyć, że jestem tym samym człowiekiem, którym byłem rok temu. Jeszcze wtedy mógłbym powiedzieć, że to niemożliwe, żeby człowiek tak bardzo się zmienił w tak krótkim czasie. A jednak. „Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego.” – wypowiada w 1 rozdziale Ewangelii wg. św. Łukasza Archanioł Gabriel. I faktycznie Bóg zabrał mi serce kamienne i dał mi serce z ciała, tchnął we mnie Swojego Ducha i odmienił moje życie. Możnaby powiedzieć, że od lipcowego RAMu przebyłem daleką drogę. Jak to powiedział ktoś mądry – każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Wyruszając trzeba uważać, bo nigdy nie wiadomo, gdzie poniosą cię nogi. Kiedy w czerwcu 2004 powiedziałem Bogu w osobie Ewy swoje „tak” nie wiedziałem jeszcze, że zaczynam kroczyć zupełnie nową drogą, drogą, która każdego dnia wiedzie mnie ku czemuś nowemu, lepszemu, piękniejszemu. „Na tym polega hojność Boga, że daje nam więcej niż moglibyśmy się spodziewać”. I faktycznie rok temu nie spodziewałem się tego wszystkiego, co mam dzisiaj. Moje życie mogło nadal wyglądać tak samo bezbarwnie i sztucznie. Jezus powiedział: „Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem” – i faktycznie odnalazłem w Nim to wszystko. Odkryłem Drogę, która mam iść, Prawdę o sobie samym i wielu innych sprawach, Życie, którym żyję i te, do którego dążę. Dzięki temu mogę każdego dnia stawać się drogowskazem Pana, lustrem Jego Prawdy i swoim życiem dawać świadectwo wiary w Niego.
Dziękuję Ci Panie za ogrom Łaski jaką mi okazałeś.
Wielu jest ludzi, którzy też potrzebują przejść przez podobną drogę. Czasem, gdy patrzę kiedy ludzie rezygnują ze starań, poddają się na początku drogi, to mnie w pewien sposób boli. Ale nieustannie się modlę. I wierzę. Ufam Panu i wiem, że kiedyś dotrze do tych ludzi tak, jak dotarł do mnie, i także w ich życiach dokona tej niezwykłej przemiany. Na wszystko przychodzi odpowiedni czas. Czasem potrzeba go mniej, czasem więcej, ważne by się nie poddawać.

Na stronie RAMu (www.ram.rzeszow.prv.pl) podane są terminy turnusów wakacyjnych. Być może ktoś z was zechce pojechać na RAM, być może ktoś z was szuka tego, czego ja szukałem rok temu. A może po prostu ktoś pojedzie z czystej ciekawości. Zapraszam na stronę, tam znajdziecie więcej szczegółów.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i proszę o modlitwę w tym okresie maturalnym.