sdms blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2004

A niech tę moją myszkę gęś kopnie.. Miałem napisaną już prawie całą notkę i oczywiście mi się musiała skasować :(.. A to wszystko wina myszki, windowsa i takich tam.. No ale nie ważne.. zaczynamy od początku…

Przez weekend przebywałem na RAMie w Rzeszowie. Początek nie był dla mnie zbyt udany, bo mimo iż się strasznie cieszyłem, że w końcu tam jestem, to czułem się tak okropnie, że nie bardzo miałem na cokolwiek ochotę.. Strasznie bolała mnie głowa, miałem mdłości, zawroty głowy.. Nie wiem, z czego to wynikało, być może ze zmiany klimatu, albo coś takiego.. No ale tak pozatym było całkiem fajnie :)…
Niestety nie zjawiło się tyle osób ile ostatnio.. Niektórzy wpadali tylko na chwilę, inni na jeden dzień, inni wogóle się nie pojawili. Niestety niektórzy mieli inne sprawy na głowie. Ale pojawiły się też nowe osoby i za to chwała Panu :)..
Myślę, że z czasem będzie się pojawiać mniej osób. Być może nie każdemu przypadnie forma wykładów. Chociaż i tak ogólna atmosfera nastraja bardziej do zabawy niż nauki. Myślę, że niektórzy jeszcze tego nie rozumieją. Bardziej zależy im właśnie na zabawie, na tym, żeby było jak najprzyjemniej, niż na tym by pogłębiać swoją wiarę. No ale niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba.
Mi najbardziej podobała się praca w grupach. To właśnie podczas pracy w małych grupkach, chyba najprędzej można się wdać w dyskusję, a przez to poszerzać swoje horyzonty myślowe i swoją wiarę. Mi osobiście najbardziej przypada do gustu taka forma rozwijania się i myślę, że było na to trochę za mało czasu.
Również fajne było tzw. Emaus, czyli wspólne integracyjne spacerowanie parami :). Polegało to na tym, że były losowane pary osób i wychodziła sobie taka para razem na godzinkę, i poprzez wspólną rozmowę mieli się zapoznawać. Mi się trafiła naprawdę fajna osoba. Zresztą już w piątek (Emaus było w sobotę) czułem, że najlepiej będzie jak trafię na tę osobę, że tak powinno być i wygląda na to, że Bóg wysłuchał moich próśb :)… Chociaż myślę, że było na to trochę za mało czasu. Być może jakby trwało to dwie godziny, zamiast jednej, to zdążylibyśmy się lepiej poznać :)
Równie ważna była dla mnie spowiedź. Nie patrzyłem się na zegarek, ani przed, ani po niej, ale podobno „męczyłem” księdza przez około godzinę. W zasadzie pomęczyłbym go pewnie ze 2-3 godziny, ale było to już późno w nocy (gdzieś koło 1) i trzeba było iść spać. Najważniejsze, że wyznane zostały grzechy, bo rozmowe na pewne tamaty można jeszcze przesunąć w czasie i może się to odbyć nawet poza spowiedzią… W każdym bądź razie, było mi to bardzo potrzebne :).. A ksiądz Paweł jest wspaniałym spowiednikiem :)…

Ogólnie na RAMie było bardzo fajnie :).. Wciągnęło mnie to całkowicie… Już w pociągu tęskniłem za tymi wszystkimi ludźmi… Nie mogę się doczekać kolejnego studium.. do 26 listopada jeszcze miesiąc.. To już nie dużo ;)…

Posunęły się naprzód też pewne sprawy związane ze stroną RAM. Już niedługo będziemy mieli własne konto na opoce, a wtedy strona się porządnie rozwinie. Tymczasem jednak pomału pojawiają się nowe rzeczy…

Tymczasem jednak przyszłość nadal pozostaje nieodkryta…

Wiersz…

Idę ulicą, to nie moja ulica.
Uczę się w szkole, to nie moja szkoła.
Mieszkam w domu, to nie mój dom.
Kupuję w sklepie, to nie mój sklep.
Wącham kwiatki, nie moje kwiatki.
Jem jabłko, nie moje jabłko.
Patrzę w niebo, nie moje niebo.
Grzeje mnie słońce, nie moje słońce.
Jestem obywatelem nie swojego kraju.
Gdzie jesteś Polsko, skoro nie tu?

Gliwice, 11.02.2004


Październik….

15 komentarzy

Pozostał jeszcze tydzień do następnego studium animatorskiego RAM, a ja już z niecierpliwością liczę dni i godziny… Już pomału ogarnia mnie duch przygody, nieodparta chęć wyruszenia w kolejną podróż… Przyszłość wciąż pozostaje nieznana, a to nieznane kusi mnie… Jakie będzie to studium? Czy znów przybędzie tyle osób, czy może już na tym etapie ktoś zrezygnuje? Jak się rozwiną moje znajomości? Co z tego wszystkiego wyniknie? Czy się rozwinę, czy może cofnę się o krok?… Wiele pytań kotłuje się w mojej głowie… Czas pokaże… Zaufajmy Panu, a nie zbłądzimy…

Prace nad stroną internetową RAM powoli posuwają się naprzód, głównie z powodu pewnych ograniczeń z mojej strony w dostępie do informacji.. Ale mam nadzieję, że już niedługo ruszy coś więcej… Ostatnio moje możliwości kontaktowe się poszerzyły, więc liczę na większy postęp prac… Po najbliższym studium powinno pojawić się na stronie kilka nowych rzeczy i może już w listopadzie będę mógł w miarę ostateczną wersję strony zamieścić na jakimś normalnym serwerze :)… Zobaczymy jeszcze jak to się wszystko ułoży.. Wygląda na to, że to studium będzie troszkę pracowite :)…

Przyszła jesień, dni są coraz krótsze, temperatura się obniża… Szare, deszczowe dni sprawiają, że człowiek wpada w dość melancholijny nastrój… A przecież jesień jest w pewnym sensie piękna… Taka kolorowa… Troszkę dopada mnie depresja, ale na szczęście mam wspaniałych przyjaciół, którzy nie pozwalają mi się dołować :)…

W listopadzie koncert IRY… Muszę namówić mamę na bilet… Mam nadzieję, że ojciec się wkrótce pokaże, bo chcę skończyć tę jego robotę i zgarnąć kasę… W poniedziałek moje imieniny, może dostanę jakieś pieniądze… trzeba oszczędzać jak się da… szykują się duże wydatki…

No ale co ja tu będę o pieniądzach… Przecież to wszystko nie jest istotne… Bóg da, albo Bóg nie da… Wola Pana…

Chronologicznie powinien tu być pewien długaśny utwór wierszowany, ale że przeznaczony on był dla pewnej zamkniętej społeczności (pozdrawiam ludzi z forum BJ :) ), to oszczędzę wam czytania go i przejdę od razu dalej..

Kolejny wiersz o miłości… taki to był okres… Przeminął…

Jak ogień świecę
Stanowczo i wolno
Miłość do Ciebie
Ogrzewa me serce
Oślepia swym blaskiem
Gdy patrzę w Twe oczy
Spala od wewnątrz
Gdy nie ma Ciebie

Gliwice, 23.01.2004



  • RSS