Na wysokiej górze samotna sylwetka wydaje się niezwykła. Jest taka nieruchoma, dostojna, nieprzenikniona, nieodkryta. Nie woła, ale ludzie wciąż tłumnie przybywają pod górę. Jest mroczna, wręcz przerażająca, ale oni się nie boją. Ciekawość zwycięża w nich przerażenie. Wiedzą, że muszą tu przyjść, zgromadzić się. Chociaż nie wydaje z siebie żadnego dźwięku woła ich, a właściwie przywołuje w pewien nieodgadniony sposób. Mnie też. Nie!.. Stoję w oddali. Ludzie gromadzą się coraz tłumniej. Są jak w transie. Zło. Wszędzie dookoła, wisi w powietrzu, przesiąka wszystko wokół. Mnie też. Zimno… Czuje jak przenika moje kości, mięśnie, wnętrzności. Próbuje mnie zniszczyć od środka. Panie! Ja, sługa Twój, który Cię opuściłem, który z Drogi schodząc zbłądziłem i błąkałem się po dziczy i pustkowiach, który się Ciebie wyparłem, który Cię odrzuciłem, proszę… Przyjdź i dodaj odwagi swemu słudze, przyjdź i dodaj siły, aby ostrze przeciw złu skierował i z imieniem Twoim na ustach uderzył w Siłę Nieczystą, w Tego, który rani owce Twoje. O Ty, który oświecasz drogę wędrowcom i oczyszczasz ją z kamieni, pomóż zbłąkanemu, który nie śmie spojrzeć na Ciebie z powodu win swoich. Rozgrzej me serce, tak pełne niegdyś miłości do Ciebie. Ty jesteś Dobry, Tobie dziękuję…
Biedni ci, którzy zbłądzili i nie znaleźli Drogi do Domu. Biedni, którzy spotkali na swej drodze wilki, biedni ci, którzy się wilkami stali. O biada wam, bo jak Ten, Mroczny, którego wola zamraża serca i wysysa umysły, pusty i pozbawiony wszelkiej radości, staniecie się i wy. Biada wam.
Pewnego dnia, zajdzie słońce daleko za horyzontem, a gdy rano będzie miało wstać, zasłonią je chmury, przez które nie przedrze się choćby najmniejszy promień słoneczny. I nastanie zima na Ziemi, jakiej nie widzieli ludzie. A potem spadnie ogień i spłonie wszystko i pozostanie cisza, tak, że nawet myszy nie usłyszy, czy przelatującej muchy, bo nic nie zostanie na świecie. Ale zstąpi Duch i rozstąpią się ciemności. I stworzy świat nowy i sprawiedliwi żyć w nim będą.

Ty jedna zrozumiesz… Ty wierzysz, kochasz, wielbisz… Ty będziesz wiedzieć…

Wiersz… Z dedykacją dla fanów J.R.R. Tolkiena :)… Enjoy…

Pośród lasu gęstego
i wśród ptaków śpiewu
spotkałem na drodze
stwora wręcz dziwnego.
Niziołkiem go zwą,
choć woli być hobbitem,
wzrostu niewielkiego
bujną miał czuprynę.
„Dokąd zmierzasz” – spytałem.
Odrzekł: „Do domu mój panie.”
„A gdzież twój dom mój miły?”
„Na równinach Shire”
„Powodzenia zatem
mały przyjacielu
niech droga, którą zmierzasz
łatwą tobie będzie”
I tak oto minęło
w lesie me spotkanie,
po którym wspomnienie
na zawsze zostanie.

Gliwice, 13.01.2004