sdms blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2003

Hmm… Przede wszystkim życzenia świąteczne:
Życzę wszystkim odwiedzającym tego bloga, a także tym, którzy tego nie czynią nie wiedząc co tracą, Zdrowych, Pogodnych i Wesołych Świąt Bożego Narodzenia :)

A po drugie mam napisać co u mnie… hmmm… Co u mnie? :)…. Hehehe… A tak serio… Żyję sobie jakoś bez jakichś większych wydarzeń :)… No poza… no właśnie… Poza tym jednym… No ale co ja się tu będę rozpisywał… Powiem krótko… zakochałem się :) *tu wstawić westchnienie zawiedzionych fanek* :)…. No z tym, że o obiekcie, który spotkał ten zaszczyt nie wiem kompletnie nic… No poza małymi szczególikami :)…. No i to by było na tyle o tym co u mnie :P
Kolejna sprawa to wieczne problemy ze stronką bonjovi.komnata.pl … Admin zmienił wersję MySQL na serwerze, ale to tylko zwiększyło częstotliwość awarii… Po nowym roku mają zmienić system operacyjny… Mam nadzieję, że to raz na zawsze rozwiąże problemy z tym serwerem :)… Jak nie to trzeba będzie ostatecznie podjąć decyzję o przeniesieniu strony gdzie indziej…

Na zakończenie tradycyjnie wiersz… Dedykowany Olce ;)))… Pozdrawiam przy okazji :)… Cya all :)

Rozmawiam z Tobą prosto z wanny
Wstydu nie znając ani obawy
Jesteśmy oboje bardzo swobodni
W końcu masz na sobie parę spodni
Na mojej głowie szampon się pieni
A piana tysiącem barw się mieni
Ty z suchą głową latasz
Swoje sprawy różne załatwiasz
Skąd swoboda taka w nas?
W końcu przyjaciele tylko z nas
Otóż głos mój płynie różnymi kablami
Bo przez telefon tylko rozmawiamy

Gliwice, 5.09.2003


Siedzę.. siedzę, siedzę i siedzę… i myślę… Myślę o bezmyślności mojego myślenia, a myślenie to wprowadza mnie w błogi stan bezmyślności… Bezmyślność zaś zatapia się w bezsensie, a sensem bezsensu jest jego bezsensowność… A wszystko przez szkołę… A konkretnie przez język polski… A jeszcze konkretniej przez wypracowanie zadane w piątek – na dzień jutrzejszy… Niebyłoby w tym nic starsznego czy też nawet dziwnego, gdyby nie fakt, że trzeba to wypracowanie napisać… Dlatego też myślę.. Temat jest co prawda ciekawy i dający duże możliwości, ale co mi po tym?… Jak ja mam wypracowanie napisać skoro nie mam ani grama weny? Zero… Kompletna pustka ogarnęła całe moje ciało… Mój umysł, mą duszę i moje serce… Nic…
Ah.. weno.. weno, weno, weno… wróć do mnie, o natchnienie…
No, ale jak mus to mus… wypracowanie jest zadane, więc trzeba je będzie napisać… A skoro trzeba będzie napisać to trzeba będzie wymyśleć… A jak już się wymyśli, to dalej będzie już tylko z górki… Tak więc trzeba kontynuować proces besensownego i bezowocnego myślenia, aż osiągnie ono sens i wyda jakieś owoce w postaci ślicznego wypracowania…
No… i to by było na tyle kolejnej bezsensownej notki :)… Szkoła sucks tak przy okazji :P…
A jeszcze coś :).. W poniedziałek przyszły mi te płytki co sobie zamówiłem… Iiiii… się wkurzyłem na listonosza… Bo przyszedł jak mnie nie było… ale był mój brat… listonosz zadzwonił na domofon, brat mu otworzył, na górze się nie pojawił listonosz… Zostawił wstrętny awizo w skrzynce i napisał, że nikogo nie zastał w domu… idiota :/… Oczywiście jak tylko wróciłem ze szkółki i zjadłem obiadek to wybrałem się na pocztę (kawałek to ode mnie jest :/) i pierwsze co zrobiłem to złożyłem na gościa skargę… Po złożeniu skargi odebrałem paczkę :D… Mhhmmmm :) Bon Jovi ROCKS :)… Nawet bardzo ROCKS :D…. Jeszcze trochę, a będę miał wszystkie płytki :D….
No dobra :)… Już mnie tu nie ma :P… Macie jeszcze wiersz… Ehh… Taki sobie moim zdaniem :P… No ale w końcu mój.. No ale wyraża dużo… bardzo dużo.. i jest specjalny…. Spadam… Pozdrawiam dzisiaj wszystkie dziewczyny, które chociaż czasem o mnie myślą :D… Enjoy

Kiedy słucham Ciebie
Wczesnym wieczorem
Gdy zwierzasz mi się
Z całego życia swego
Z miłości, smutków
I wszelkiej radości
Czasem nie wiem, co powiedzieć
Po prostu pragnę wysłuchać
I przytulić Cię mocno
Czemu nie mogę?
Po co Bóg stworzył odległości?
A może nie On?
Może to ktoś inny?
Jakkolwiek by go nie nazwać
Bardzo się pomylił
Powinien był świat
W małym punkcie zmieścić
By łatwo móc spotkać
Wszystkich przyjaciół
Znajomych, miłości…
Bo tak nie możnością
W chwili potrzeby
Staje się zbliżenie
Dwóch osób do siebie
A gdy im się uda
Spotkać się razem
Może być za późno
Zły moment, zła chwila
Pech zwykły
I co? I nic
Zostaje wspomnienie
Po spotkaniu miłym
Ale krótkim niesłychanie
Zapamiętanym na zawsze
Dzięki fotografii
Zrobionej tanim aparatem
Na szybko i byle jak
Ot tak, żeby była
Albo artystycznie
A może dla szpanu?
Nieważne ostatecznie
Ważne, że jest
I będzie
Na zawsze w ramce
Nad komputerem
Widoczna po wieki
Bo to stałe miejsce
Spotkań naszych skrytych
Gdzie się zwierzamy sobie nawzajem
Ja i Ty, na zawsze
Krew za krew
Przyjaciele…
Znów dziś to mówisz
A ja znów żałuję
Bo nie mogę Cię ogrzać
Swoim własnym ciałem
Poczuć bicie Twego serca
I oddać Ci bicie swojego
Otrzeć łzy z Twojej twarzy
Własną koszulą
Kupioną 2 tygodnie temu na bazarze
Przytulić Cię tak mocno
I szepnąć do ucha
Kilka słów na pocieszenie
Na łez ukojenie
Jedną mądrość za drugą
By pomóc w wyborze
Drogi, którą masz iść
By wskazać błędy
Bo od tego jestem
Twym przyjacielem…

Gliwice, 4.09.2003



  • RSS