sdms blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2003

W piątek byłem u okulisty, czy też raczej okulistki… Nie jest tak źle…. -0,5 na prawe oko i -0,75 na lewe ;)… W środę idę na WKU i do optyka ;)… Dziś nie byłem w szkole… uczyłem się polskiego bo miałem zaliczać semestr… Poszedłem na odpowiednią godzinę i okazało się, że gościówy do 3 kwietnia nie ma, bo jest chora… No cóż zdarza się :)….
W sumie nie wiem co mam pisać… Postanowiłem zmienić toszkę wygląd bloga. Tylko się za to wziąść… No trzeba by w końcu, ale… ;)
Gina tak często zmienia layouty a ja mam od początku jeden…. ale trochę mnie wkurza już…
Właśnie słucham Lady Pank… skończyło się Mniej Niż Zero… Tia… Postanowiłem puścić jeszcze raz :)… Czasem czuję się jak takie mniej niż zero… Dziś zacząłem pisać bardzo pesymistyczną piosenkę, ale zakończę ją (o ile mi się uda) optymistycznie… :) Co do tego mniej niż zero jeszcze… Co tłumaczy/wyznacza nasze miejsce na ziemi?… Dlaczego ktoś kto ma kasę liczy się bardziej od kogoś kto jej nie ma?… Przecież pieniądze to tylko wymysł człowieka… To co się powinno liczyć to uczucia… One powinny być wyznacznikiem miejsca człowieka na ziemi… No coś w tym stylu…. Qrde mój musk serio nie pracuje tak jak powinien…
Wczoraj na MTV Classic puścili tylko pół Dry County…. normalnie pół teledysku… wycieli zakończenie i tyle… Chamstwo normalnie…. Ale widać, że im się coś wczoraj waliło… No nieważne…. Ehh….
Dobra kończę te yyy… wywody ;)… Dodałem jeden link ;)…. Oki wierszyk dla was ;) Znów o snach, ale walić ;)… Takie były czasy…. :)

Miałem dzisiaj piękny sen
W śnie tym dziś widziałem Cię
Gdyby prawdą stał on się
Szczęście wielkie by ogarnęło mnie
Radość by zagościła w sercu mym
I w oczach mych nie lśniłyby łzy
Gdyby tylko spełniały się sny
Gdyby prawdą stawały się w te dni

Gliwice, 26.11.2002


W piątek były teatrzyki, jak co roku jury do dupy, wyniki zdecydowanie sprzeczne z wolą publiki, no ale walić… 300 czy ileś tam zł. dofinansowania na wycieczke poszło się kochać…. W sobotę i niedzielę był weekend więc w sumie spox… Nie licząc małej awantury w domu, ale to szczegół… Wczoraj w szkole nawet spox… W końcu się przywitałem z Betty, więc jest ok :)… Pozatym zmieniłem sobie wygląd gg i teraz jest takie fajne szare :)…. A dziś.. hmm.. Nie poszedłem do szkoły… Nie mogłem się jakoś rano zwlec z łóżka, a jak już wstałem to stwierdziłem, że skorzystam z okazji i pójdę do okulisty… No ale oczywiście nigdzie nie było miejsc do okulisty, więc zapisałem się na piątek… W przyszłym tygodniu idę na WKU… będzie git ;)… Pozatym żałuję, że nie poszedłem dziś do szkoły bo ponoć było nawet fajnie… Za to jutro: tragedia…. Sprawdzian z histy – kit z tym, że kilku lekcji nie mam uzupełnionych – no i sprawdzian z matmy z funkcji trygonometrycznych…. może jakoś to będzie… w każdym bądź razie Keep The Faith :)
Ostatnio coś cierpię na brak weny… Myśli krążą mi po głowie, ale nic z tego nie wychodzi… Miejmy nadzieję, że to chwilowe….
A skoro już o wenie.. w piątek było rozwiązanie konkursu literackiego naszej szkoły… oczywiście nic nie dostałem i żadnego ważnego miejsca nie zająłem… No dali mi tylko podziękowania…. Chociaż tyle ;p…
Dobra kończę pleść te głupoty….
Jeszcze zauważę, że Lady Pank to świetny zespół ;)… Nie ma to jak znaleźć płytkę z mp3, na której oprócz różnego badziewia znajdują się takie fajne grupy jak LP, czy też Perfect….
Dobra nie nudzę już…. Jeszcze tylko wiersz… Czy w dzisiejszym świecie nie można już marzyć i śnić? A jeśli pogrążamy się we snach to na ile jesteśmy żywi? Trzeba chyba umieć znaleźć granicę pomiędzy jawą i snem…. Jednym się udaje innym nie…. A niektórym potrzebne jest coś więcej niż zwykły świt by mogli się obudzić…. No nieważne…. Enjoy…

Jawa – sen

Kiedy poznałem Ciebie
Me życie stało się snem
I nic nie mogło obudzić mnie

Przez miesięcy ponad sześć
Nic nie mogło zbudzić mnie
I tak trwałem w błogim śnie

W końcu pewna nawałnica
Rozpętała się nade mną
Ze snu wytrąciła mnie
Szczęście opętało mnie

Teraz będąc obudzonym
Widzę wszystko dokładniej
I chociaż me oczy zamykają się
To żyć na jawie teraz chcę

Gliwice, 4.11.2002


WAR

3 komentarzy

No i mamy wojne… Normalnie można panu Bushowi pogratulować pomysłu… Panu Kwaśniewskiemu i Millerowi także… Powaleni ludzie… Siedzą sobie i tylko rozkazy wydają… Poszliby na fornt to by im się odechciało prowadzenia wojen… Wogóle co to za wojna w obronie światowego pokoju, w której chodzi o pieniądze i ropę?… Ameryka wypowiada wojnę bo ma zdecydowanie za dużo broni, a nieużywana broń rdzewieje… Pozatym jak wiadomo w czasie wojny jest szybszy postęp, czyli powstaje coraz nowocześniejsza i doskonalsza broń… Ehhh powalone to wszystko…
A tak pozatym tydzień w szkole :p… minął bez większych problemów ;)… W poniedziałek i wtorek nie byłem w szkole z pewnych przyczyn :p… w środę było spox :)… Oddawała sprawdziany z angola… Jak zwykle dostałem 3 ;p…. Dziś była kartkówka z fizy.. hehe konstruowanie obrazów w zwierciadle kulistym wklęsłym… banał jednym słowem ;)…. No i oddawała sprawdziany z gery… 1, ale to się poprawi ;)… A niemca praktycznie nie było.. gostek przyszedł na 10 min lekcji to pogadaliśmy o wojnie…
A jutro dzień wagarowicza, czyli tradycyjnie teatrzyki w szkole… Jeszcze nie wiem czy pójdę…. Niby okazja do skończenia kliszy w aparacie, ale wkrótce zjazd w Poznaniu, to o ile pojadę to wtedy napewno będzie okazja do skończenia :)… No zobaczymy :)
Aha i jeszcze chciałem powiedzieć, że wziąłem się za pisanie piosenek (po angielsku), bo z kumplami zakładamy kapelę… Może coś z tego będzie :)
No to spadam… Do usłyszenia wkrótce… No i wierszyk… Enjoy…

Gdzie jesteś muzo ma?
Czemuż to opuściłaś mnie?
Ty, która w dni świąteczne
Duchem swym napełniałaś mnie

Zima nastała w mym sercu
Zamarzła dziś dusza ma
Świątynia wszelkich tajemnic
Pokryła się lodem w ten czas

W słowa piękne i zgrabne
Ująć swych uczuć nie umiem
Kiedy nadejdzie ten czas
Gdy odkryję swą duszę?

Przybądź o wielkie natchnienie
Skrusz lody tchnieniem swych warg
Ogrzej swoim oddechem
Przestrzenie tych pustych sal

Gliwice, 29.11.2002


The Night

1 komentarz

Siedzę sobie i tak łażę po blogach i wogóle… Ściągam sobie klip Blaze of Glory live z rozdania Oscarow z 1991 :)… I qrcze dobrze by było nie wyłączać kompa na noc ale matka by mnie zabiła rano…. A tak fajnie ciągnie… ehhh… A potem znów będę musiał z tydzień czekać aż mi się zacznie ściągać…. cóż takie życie… ale może coś wymyślę żeby zostawić kompa włączonego :)
Chciałem napisać coś mądrego, ale wypadło mi z głowy, więc nie będzie żadnej maksymy czy czegoś…. W każdym bądź razie wczoraj :p przy słuchaniu Always mnie tak natchnęło i chyba jutro siądę i napiszę jakieś opowiadanie lub coś :)….
Pozatym wczoraj był pierwszy odcinek 3 serii Roswell i muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem… Wielkie brawa dla ekipy :)
Ehhh nic to.. będę uciekał, bo trzeba się wyspać…. W poniedziałek kartkówka z polskiego chyba…. I jeszcze chyba sprawdzian z bioli… ale nie jestem pewny…. Nigdy nie wiem czy coś mam czy nie mam :p…. Dobra więc papa…. I wierszyk…. Enjoy…

Nie ma cię
Opuściłaś mnie
Odeszłaś stąd
Odkupiłaś winę swą
Odeszłaś na zawsze już
Jak nigdy bez słowa
Bez pożegnania
Wróć!
Całą noc krzyczałem
Cały dzień płakałem
Nic nie uzyskałem
Straciłem Cię już na zawsze
Nie odzyskam Cię
To był tylko sen

Gliwice, 27.09.2002


Gina już mnie pytała kiedy będzie nowa notka…. Miałem dać wczoraj, ale blog tak wolno łaził, że nie wyszło, więc daje dzisiaj…. Tylko co tu napisać? Że wszystko jest w porządku?…. Tak ogólnie wszystko jest ok, ale jednak zawsze zostają pewne niedociągnięcia, które sprawiają, że człowiek zaczyna się zastanawiać nad samym sobą, zaczyna myśleć co w nim jest nie tak, co robi źle, czemu spotyka go taki a nie inny los… Wiele pytań, na które nie ma odpowiedzi, wiele odpowiedzi, które prowadzą do nikąd….. Ale czy aby napewno?…. Człowiek zaczyna się zastanawiać i może w końcu stanąć na skraju, nad przepaścią i zadać sobie być może ostatnie pytanie: Czy skoczyć?… I jakąkolwiek znajdzie na to pytanie odpowiedź, wybór którego dokona będzie prawdopodobnie najważniejszym w jego życiu…
Życie ludzkie jest jak koń mijający nas w galopie (chińskie)
Żyjmy więc póki możemy, bo za chwilę może już być za późno….
No nic tak pozatym to wszyscy w domu zdrowi (taaa jasne :p)…. U mnie wszystko ok :)… Wszystkie systemy sprawne w 99,9% ;)
Oki…. Ponieważ jest dość późno, to ja się nie będę już rozpisywał, a tylko zakończę tę notkę wierszem… zlepkiem myśli, uczuć…. Przeczytajcie….

Opętany
Chory
W łóżku leżący
Bez przyjaciół
Bez rodziny
Bez opieki wszelakiej
Sam
Samotny
Opuszczony
Przychodzisz do mnie
Podnosisz w górę
Na wyżyny zabierasz mnie
Jakże dziękować Ci
Za tą tęcze na chmurnym niebie
Nie to nie sen
Śmierć ogarnia mnie
On
Wyciąga swą rękę
Z jej ramion wyciąga mnie
Ona
Zapada się
W ciemność, w przepaść
Na dno
Uratowany
Ocalony
Śnię i kocham Cię

Gliwice, 24.09.2002


Z okazji ich święta, wszystkim przedstawicielkom płci pięknej z całego serca życzę wszystkiego najlepszego :)
A teraz sprawy dot. mnie ;)… Więc ostatnie dni minęły tak sobie. W szkole nawet spoko. Wczoraj był sprawdzian z niemca – jakoś poszło. Poza sprawdzianem, to wczoraj nie byłem w szkole, a to dlatego, że poszedłem do laryngologa. Mam jakiś tam stan zapalny jakiś tam tkanek w gardle, czy coś takiego ;)… Jestem na lekach i antybiotykach… Cały tydzień muszę wstawać najdalej o 7 by zarzyć antybiotyk… No ale jakos to będzie ;)
Co pozatym? W sumie jest nieźle, ale mogłoby być lepiej ;) Pewne sprawy się niestety lekko zwaliły, ale miejmy nadzieję, że znajdzie się z tego jakieś wyjście :)
Dobra uciekam, bo jestem niewyspany i mam kłopoty z myśleniem ;p Na zakończenie jeszcze wierszyk :)… Tia w te wakacje wiele się łączyło z filozofią i psychologią ;)…. No enjoy..

Idąc przez życie myśleć
Działać zawsze z rozwagą
Wierzyć w to co realne
W to czego mogę dotknąć
Każdego dnia nową
Genialną myśl wymyślać
Każdego dnia nowe
Twórcze sentencje wygłaszać
Myśleć całymi dniami
Medytować godzinami
Cudowne, wspaniałe życie
Wieść nie martwiąc się uczuciami
Są jednak na tym świecie
Rzeczy cudowne, wspaniałe
O których filozofowie
W życiu nigdy nie śnili
Są rzeczy bardzo przyziemne
Rzeczy tak bliskie nam
Zrozumie je każdy człowiek
Lecz czy zrozumiem je ja?
Każdy człowiek jest inny
Każdy inaczej myśli
Każdy czuje odmiennie
Lecz każdy jest tylko człowiekiem
W całej swej złożoności
W burzy uczuć i myśli
W walce rozumu z sercem
Każdy z nas w ten sam sposób
Przegrywa i się poddaje
Nie jestem filozofem
Nie mnie mówić czym życie
Nie mnie analizować uczucia
Nie mnie sądzić rozumy
I mówić co kto myśli
Ja jestem zwykłym człowiekiem
Jak każdy myślę i czuję
Nie jestem żadnym geniuszem
Lecz co wiem to mówię
Na tym świecie są dziwy
Przeróżnego rodzaju
Jedni mówią – to cuda
Inni – to przywidzenie
Ja powiem – zdarzają się cuda
Zdarzają się fatamorgany
Człowiek jest dziwną istotą
Wierzy w rozmaite rzeczy
Lecz w całej swej złożoności
Nierzadko nie wierzy sobie
Nie wierzy temu co widzi
Czego dotyka, co czuje
A mimo tego potrafi
Uwierzyć w to co ja mówię
Nie jestem filozofem
Chociaż czasem nim się czuję
Jednakże to co widzę
To wam przekazuję
Miejcie więc oczy otwarte
Wytężcie słuch
Wszelkie swoje zmysły
Postawcie w gotowości
Nikt nie zna dnia ani godziny
Nikt nie wie co się wydarzy
Lecz różne są dziwy na świecie
Szukajcie więc a znajdziecie

Gliwice, 24.08.2002


Oki… Dawno nie pisałem, ale teraz piszę bo mi się chce, bo blog dobrze działa, bo mam wenę… bo lubię :)
Co się działo ze mną przez te wszystkie dni? ;)… Ano uczyłem się, pracowałem, takie tam ;)…. Generalnie było fajnie i mniej fajnie ;)…. W zeszły poniedziałek zaliczałem pisemnie pierwszy semestr z polskiego, teraz pozostało zaliczyć ustnie, ale to 10 marca :)…. Co jeszcze… w czwartek byliśmy na MAFi i puścili nam Obcego :)… Fajnie obejrzeć to arcydzieło na dużym ekranie :)…. W sobotę praktycznie cały dzień mnie nie było, bo byłem u znajomego i robiłem mu kompa (Windows XP, jest czasem wqrzający ;p)….
Wczoraj były moje urodziny i nawet spoko dzień :)…. W prezencie dostałem 5 z chemii :)… Z kartkówki z biologii dostałem chyba 5 lub 4, a jeszcze widziałem w dzienniku, że mam z polskiego wpisane 5 z aktywności (chyba za ten konkurs literacki, czy raczej te 2 konkursy ;))…
A dziś? Dzisiaj nie byłem w szkole, bo poszedłem do lekarza i w związku z tym w piątek też nie idę do szkoły, bo dostałem skierowanie do laryngologa i teraz muszę do tegoż iść w piątek (bo wcześniejsze terminy są już zajęte:))…. Pozatym gostek z niemca mnie zabije za to, że mnie nie było dziś w szkole, ale walić… Pozatym zapowiedział mi, że mnie będzie na każdej lekcji pytał, a w piątek postawił mi 1. Ale walić niemca… Głupi przedmiot…
W czwartek sprawdzian z gery… trzeba się będzie nauczyć… ;)… A pozatym hm.. Wanted Dead or Alive właśnie u mnie leci więc… On a steel horse I ride… Wierszyk i uciekam :)…. Wierszyk ten poszedł na konkursy… Napisałem go pewnej nocy z 23 na 24 sierpnia zeszłego roku :)…. Enjoy :)

Usiadłem by pisać
Pisać nie potrafię
Ogarnia mnie smutek
Radością go zwalczę
Poeta by pisać
Potrzebuje bólu
Będąc ciągle szczęśliwym
Ogarniętym przez radość
Nie zamienię uczuć
W pustych słów rzekę
Źródło tej świętej wody
Wyschnięte od pewnego czasu
Lecz koryto nie znikło
Czeka na ulewę
Słowa które piszę
Wydają się bez sensu
Lecz czuję że muszę pisać
Choć dziś nie potrafię
Mijają minuty
Jutro w dzisiaj się zmienia
Północ, godzina duchów
Natchnieniem mnie napełnia
O co chodzi w tym wszystkim
Piszę – nie wiem co
Myślę o wszystkim naraz
Śnię także o niczym
Mijają dni tak szybko
Już wkrótce zakończy się szczęście
Jednak zostanie nadzieja
Wiara, że wróci jeszcze
Mówią, że świat się zmienia
Owszem, jednak co z tego
Ja tutaj pozostanę
W tym czasie i w tym miejscu
Nie ruszę się już stąd nigdy
Będę ciągle tu siedział
Siedzieć tutaj to wszystko
Czego pragnie me serce
Zatrzymać się w pętli czasu
I pisać swoje wiersze

Gliwice, 23-24.08.2002



  • RSS