sdms blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2003

Tak… Poszedłem spać po 3, wstałem koło 13, a i tak chodzę cały dzień przymulony ;)…. Wczoraj ściągnąłem kolejny teledysk, ale dzisiaj coś mi to nie idzie… Wogóle coś mi dziś kiepawo net chodzi.. No ale tak to już bywa… Może przed wyjazdem jeszcze ściągnie mi się kilka rzeczy i uda mi się nagrać płytkę :) Wogóle muszę iść kupić trochę czystych płyt, a tak mi się nie chce ;) Ehh… Jutro pójdę ;)
A tak pozatym to dzień nawet spoko…. Czytam „Wesele” Wyspiańskiego… Jutro powinnem skończyć, ale coś nie bardzo mi się chce czytać… A jeszcze czekają mnie „Chłopi”…. No jakoś się wyrobię z czytaniem napewno…. Ale to niestety nie koniec, bo muszę napisać wypracowanie na 4 strony A-4… ;) Będzie fajnie ;)….
Już wkrótce wyjeżdżam na ferie i mnie nie będzie… No ale zanim wyjadę jeszcze kilka notek się pojawi ;) A po powrocie prosto do szkółki i znów pewnie będę mało pisał… No zobaczymy… może jakoś to będzie…. :)
Co do tematu notki to ze względu na to, że dla człowieka (w sensie materialnym) istnieje tylko teraźniejszość, w której żyje, to każdy dzień, który nastąpił, następuje lub nastąpi, zawsze będzie istniał tylko dzisiaj :) (czy coś w tym stylu… nie chcę się za bardzo rozpisywać i filozofować, bo to temat rzeka ;))
OK kończę :) Przed wami jeszcze dość długi wierszyk… Miłego czytania ;)….

Ciemność
Nadciągała ze wszystkich stron
Była niezniszczalna
Przerażająca, głucha, niebezpieczna
Nic nie mogło jej pokonać
A jednak
Spojrzałem na zachód
I ujrzałem
Od strony niknącego za ciemnymi chmurami słońca
Nadciągała niewyobrażalna jasność
Na białym koniu
Jechała nie znając lęku
Niepokonana
Jak anioł cała biała
Zbliżała się szybko
A ciemność rozstępowała się przed nią
Uciekała, bała się jej
Jednakże ze wschodu ciągle nacierała
Była coraz bliżej
Już czułem ją na swoich plecach
I wtedy rozległ się przeraźliwy krzyk
Postać na koniu przemknęła obok mnie
Nie zatrzymała się
Lecz rozbudziła w mym sercu nadzieję
Przegoniła ciemność
Spojrzałem wokół
Bitwa nadal trwała
Wyciągnąłem swój miecz i natarłem
Teraz miałem o co walczyć
Miałem w sercu nadzieję
Wiedziałem, że mogę wygrać
Z okrzykiem uderzyłem na przeciwnika
W zawziętym pędzie ciąłem jednego za drugim
Wrogowie padali, a ja parłem dalej
By dotrzeć do końca
By wygrać
By zdobyć nagrodę
Przebiłem się
Już ją widziałem
Była tak blisko
I nagle przesłonił mi ją największy wróg
Stanął przede mną
Mój własny strach, ten którego nie mogłem pokonać
Stanął i spojrzał mi w oczy
Wiedziałem, że nie mogę się ugiąć
Podniosłem wzrok
Spojrzałem prosto na niego
Był silny
I już miałem się ugiąć
Gdy nadzieja powróciła
Niosąc nowe światło
Rozbudziła wiarę i dodała otuchy
Z jeszcze większą zaciętością spojrzałem mu w oczy
Zdziwił się
Przeraził
Już wiedziałem, że wygrałem
Podniosłem ciężki miecz
Zamachnąłem się
I ciąłem
Przeszyta na pół masa rozpadła się
Rozleciała na tysiące kawałków
Już wiedziałem, że wygrałem
Byłem wolny
Postąpiłem naprzód po nagrodę
Złoty puchar błyszczał w zachodzącym słońcu
Kusił mnie
Lecz ja wiedziałem czego chcę
Ukląkłem i spojrzałem w gorę
Stanęła przede mną w lśniącej zbroi
Czego chcesz? – zapytała
Ty wiesz Pani.
Niech więc i tak będzie. Wstań
Wstałem a ona położyła swe dłonie na mej głowie
Wzięła kielich i nalała doń wina
Wychyliła i zaczerpnęła z niego
Podała kielich mi
Wypij – rzekła
I wypiłem i otworzyły się wrota
Idź, oto twoja droga
Idź a znajdziesz to, czego szukasz
Idź i niech cię prowadzi twa wiara
Dziękuję, Pani – odparłem
Ruszyłem przed siebie
Stanąłem we wrotach i obejrzałem się
Uśmiechnęła się i ja jej odpowiedziałem uśmiechem
Przestąpiłem wrota
To była moja nagroda
Byłem wolny
To było wszystko, czego pragnąłem
I to dostałem
Dała mi wolność
Byłem całkiem wolny
Już nie musiałem walczyć
Odłożyłem więc miecz i zaczerpnąłem świeżego powietrza
To był już koniec
Moje koszmary się skończyły
Po tylu latach w końcu mogłem przestać walczyć
Odłożyć miecz
I odpocząć
Być wolnym

Gliwice, 13.08.2002


ehh….

2 komentarzy

…. wczoraj się nie wyrobiłem z drugą notką, a to dlatego, że wieczorem wpadł kumpel i miał razem ze mną i bratem i jeszcze kumplem jednym iść na TTT… Na szczęście nie dostali biletów ;p… Ale przez to musiałem im potem film w mega skróconym tempie opowiadać, a tak się nie da LOTR’a opowiedzieć ;)… Swoją drogą nie pójście do kina im się źle odbiło, bo ich gliniarze spisali, samochód im się zepsuł i musieli naprawiać… a potem sie zepsuł jeszcze raz ale już pod domem ;)
Co do TTT… Film jest zajebisty ;).. Nic dodać nic ująć.. Opłaca się iść do kina :)… A teraz krótka relacja w kilku punktach żeby było łatwiej ;)
1. Wejście do kina…
2. Zlewanie z bileterki nie umiejącej się dogadać z jednym facetem po angielsku (buahahaha…. na zegarku mu pokazywała, o której jest seans ;))
3. Wyjście z kina brata i kumpli.
4. Spotkanie kumpli z byłej klasy.
5. Wejście na salę i zlewanie z kumpli, że nie dostaną już biletów :p
6. 20 minut do północy – w kinie pustki… pytanie: co jest grane?
7. 10 minut do północy – w kinie prawie pustki… Coś jest nie tak….
8. 5 minut do północy – zaczynają się schodzić ludzie…
9. Rozpoczyna się seans… – czy ci ludzie nie mogli przyjść szybciej, a nie teraz mi ekran zasłaniają…
10. Jak te brzydkie dziewczę obok jeszcze raz porazi mnie wyświetlaczem komórki to jej ją wyrwę i wyrzucę !!!!
11. No już się uspokoiło i możemy oglądać….
12. Qrde taśma sie skończyła….
13. Qrde znów ta taśma……
14. To już koniec… Gdzie ci ludzie idą? Przecież jeszcze są napisy…

Jak widać nie było aż tak źle ;)…. A dzisiaj mnie od rana (yyy… od 11 ;p) wqrza babcia ;)… No ale się trzymam… Pozatym spoko dzień :)

No a teraz kończę bo mnie wyganiają…. No i wierszyk… Z dedykacją dla moich wiernych fanów/fanek i wszystkich przyjaciół :) Enjoy :)

Nadszedł czas
To co mam oddaję Wam
Dziele się tym z Wami
I Wy dzielcie się tym ze światem
Gdyż to co tworzymy
Nie dla nas jest lecz dla świata
To otrzymaliśmy w darze
I jako dar składać mamy
Więc ja Wam w darze ofiaruję
To wszystko co mam
Każdy dzień mojego życia
Każda godzina mojej pracy
Do Was od teraz należy
Weźcie mój dar i dzielcie się nim
Gdyż oto jest czas
Każdy wers
Każde napisane słowo
Każdy wiersz wyrażający mnie
Odczucia przekazujący me
Do Was od teraz należy
Waszą stanowi część
Wykorzystajcie je
Przekazujcie je
Odkrywajcie je
Dawajcie je
Teraz jest Wasz czas

Gliwice, 12.08.2002


Sorry….

4 komentarzy

… że wczoraj nie pisałem, ale tak jakoś wypadło ;) (Gina nie zabijaj… pamiętaj, że jesteś grzeczna, a do zabijania masz sąsiada… na nim się wyżyj ;p)…. No ale za karę dzisiaj napiszę dwie notki, a przynajmniej się postaram.. ;)
Cholera ząb mnie coś zaczął pobolewać ;p… ehhh…. ale to się wytnie ;)… O już przestał ;)))
Tak więc stwierdzam, że im dalej brnę w ferie tym wcześniej wstaję… W poniedziałek koło 8.20, wczoraj o 8.05, a dzisiaj o….. …. 7.45 !!… Normalnie skandal ;)
W każdym bądź razie wczoraj obejżałem sobie zaległy odcinek Ally Mc Beal ;)… Fajny był ;)…. A po Ally wybrałem się w strony Urzędu Pocztowego nr. 1 w Gliwicach, ale bynajmniej nie po to by wysłać list, ale po to by wstąpić do znajdującego się naprzeciw kina i kupić bilet na Lord of The Rings: The Two Towers :) YEAH… Dostałem bilet na pokaz o 0.01 jutro :)…. Myślałem, że już nie będzie, ale nie ma to jak wziąść sprawy w swoje ręce (wcześniej miała mi kupić pracująca obok kina matka ;))…. W każdym bądź razie niezmiernie mnie zdziwiło, że bilety jeszcze są, ale co tam…. Ważne, że mogę iść… :)
Pozatym w drodze powrotnej z kina kupiłem w końcu Vive :)…. Czyli ogólnie było spox :)
Co jeszcze hmm…. Napisałem kolejną część It’s My Life i opowiadanie znów ruszyło ;)…. Nie ma to jak podczas rozmowy z piękną kobietą zabrać się do pisania opowiadania ;)
Pozatym WinMx mnie wkurza… Ile mogą się ściągać teledyski Richa? ;)… No ale do cierpliwych świat należy… Jeszcze mogę poczekać :) Szczególnie, że przynajmniej jeden powinien się dzisiaj ściągnąć do końca :)
I to na tyle :)… Idę zjeść śniadanie (Gina tylko nie pytaj ile ja mogę w siebie władować ;p)…. A potem dalej wysyłać sms ;)…. A no bo właśnie… Bo Betty dziś wyjechała nad morze i żeby jej się nie nudziło to wysyłam jej smsy ;)… W sumie to wywiązuję się z obietnicy ;)… No i do Days też wysyłam smsy :) W końcu jedzie na TTT, więc nie może zasypiać w tym pociągu :P
Ok.. Kończę więc tradycyjnie wierszykiem :) Wszystko co nam pozostało to czas (o czasie ostatnio różne teorie wymyślałem, ale nie o tym tu ;)).. Miłego czytania :)

Czas

Dzień wczorajszy minął
Przeszłością stał się
Niezmienny teraz jest
W pamięci naszej żyje
Lecz wymazać powinniśmy go
Dzisiaj jest inny czas
Chwila obecna dla nas istnieje
Żyjmy nią i czerpmy z niej
Bierzmy wszystko co daje nam
Gdyż po to ona jest
Jutro inny dzień
Nieistniejąca przyszłość
Nie czekajmy jej
Gdy przyjdzie teraz stanie się
Żyjmy więc chwilą
Cieszmy się tym co teraz jest
Przeszłość i przyszłość zostawmy w tle
Gdyż nie opłaca się
Czekać ani żałować
Wspominać albo marzyć
Chwila obecna najważniejsza jest
Żyj teraz i korzystaj z niej
Gdyż przyjdzie taki dzień
Gdy jej zabraknie nam
I wtedy nadejdzie czas
Gdy odpocząć przyjdzie nam
By wspominać życie
Bo tylko przeszłość wtedy pozostanie nam

Gliwice, 12.08.2002


…super dzień :)… Wstałem sobie o godzinie 8.20 (no dobra siostra mnie obudziła ale na wyraźną prośbę ;))… Więc spałem około 6-7 h ;)… A wszystko dlatego, że czekałem na telefon z Austrii… ;)…. No i się doczekałem :) Tak więc pozostaje mi wpłacić kasę na konto, poczekać na bilet, a w maju Ride Cowboy Ride :)…
Co jeszcze… Skończyłem wstępne zmiany w Social Clubie na stronie Fields of Fire. No ale to jeszcze nie koniec, ale na razie koniec… Jak będę miał więcej czasu to zrobię coś więcej, a biorąc pod uwagę, że nie mam czasu to pewnie to prędko nie nastąpi, aczkolwiek Keep The Faith :)…
Co jeszcze?… Dodałem na forum nowego admina ;)… Na razie czasowo…. Chociaż może i nie ;)… W każdym bądź razie za tydzień mnie nie będzie i nowy admin się przyda :)
No i to chyba na tyle… Siedzę od gdzieś tak 8.40-8.50 przed kompem z jedną około godzinną przerwą i pomału przestaje kontaktować :)…. W między czasie udało mi się przeczytać Siłaczkę :)… No ale na dzisiaj chyba starczy… Tak więc jeszcze wierszyk, a reszta jutro…. :)))) Enjoy….

Zbudzony krzykiem rano
Myślę: „Może jakoś to będzie”
Przeżyć ten dzień, następny
Wytrzymać, nie poddać się
Samotny, wśród rodziny
Obcy we własnym domu
Z każdą chwilą ogarnia mnie
Coraz większy smutek
W oczach zbierają się łzy
Ma dusza pusta, dziurawa
Z każdą mijającą sekundą
Coraz większy ból
Czuję się zagubiony
Nie potrafię myśleć, śnić
Tracę poczucie siebie
Nie wiem kim „ja” kim „Ty”
Miłość, przyjaźń, radość
Puste słowa, a jednak
W moim własnym świecie
Gdy zamykam się w nim
Znaczą dla mnie wiele
Choć tu nie zaznaję ich
Nuda, ogarnia mnie
Wypruwa ze mnie myśl
Wolną, niepodległą, pełną
Myśl o ucieczce
O wolności, miłości, wierze
Myśl tak piękną
Zaduszoną przez zewnętrzny świat
Czuję, że muszę stąd uciec
Jednak nie wiem gdzie
Nie mam dokąd uciekać
Nikt nie przyjmie mnie
Pozostaję więc
Tu w tym środowisku
W miejscu, w którym wyrosłem
Którego nie znoszę
Wołam. Czy ktoś mnie słyszy?
Powietrze gęste zatrzymuje mój głos
Duszę się, umieram, to zabija mnie
Staram się nie poddawać
Wierzę, nadzieję mam
Próbuję przeżyć następny dzień
Lecz to coraz trudniejsze jest
Dzisiaj spojrzałem na świat
Czy tak powinno być?
Czemu? Za co?
Czy to kara za grzech?
Dlaczego tak dzieje się?
Kto winny temu jest?
Widzę rozpad w rodzinie
Cisza, krzyk, wojna, żal, cisza
Koło, zamknięty okrąg
Ciągle te same grzechy
By przeżyć oszukujesz
Oszukując zabijasz się
Sprawy stare z nowymi
Wciąż mieszają się
Do czego to prowadzi?
Nie wiem, już gubię się
Mam dość tego wszystkiego
Uwolnijcie mnie
Lub znów dajcie zamknąć się
We własnym świecie odizolować się
Kolejny dzień kończy się
Nie przynosi żadnych zmian
Gdy patrzę więc na świat
Współczucie ogarnia mnie
Zagłada nań schodząca
Przezeń wywołana jest
Jutro kolejny dzień
Czy coś zmieni się?
Wyglądam go ze strachem
Jednak nadzieję mam
I wierzę, że coś może jednak zmieni się

Gliwice, 8.08.2002


Jestem….

3 komentarzy

… Nie umarłem ;)… Mam już ferie, ale jeszcze jestem ten tydzień w domu :)… A potem Ride Cowboy Ride ;)… 8 lutego zjazd fanów Bon Jovi w Rzeszowie :), jakże by mnie mogło zabraknąć? ;)
Co do szkoły, to zakończyłem okres przedferiowy dość fajnie ;).. W piątek były w miarę luźne lekcje ;)… Całą biologię przesiedzieliśmy w sali informatycznej grając w Quake III: Arena ;)… Potem były dwa niemce, ale na przerwie przed nimi gostek zjawił się w informatycznej i powiedział, że mamy tam narazie siedzieć… Po pierwszym niemcu gościówa z informy już sobie szła, więc my też się zmyliśmy ;)… Zresztą gościa z niemca nie było w sali a nie chciało nam się go szukać ;)
Wolność to fajna sprawa… Niestety ferie spędzam na nauce ;) (kiedyś trzeba się uczyć ;))… Mam do przeczytania 4 lektury (jedną już przeczytałem więc w sumie 3 ;)), do napisania dupne wypracowanie ;) i do zrobienia kilka zadań domowych :)… No ale to sobie poradzę :)
Teraz z niecierpliwością oczekuję swojego wyjazdu :)… Ehh.. jeszcze tylko kilka dni :)
Pozatym to (Gina nie bij ;))… zaś się nie wysypiam :)… No ale tak to już jest jak mam wolne ;)
I to chyba wszystko na teraz ;)… Idę robić coś na FoF.
No to na zakończenie wierszyk :) Trochę to długie… Trochę nieudolne… Trochę bez sensu…. No miłego czytania ;))

Przyszła do mnie
Jak powiew letniego wiatru
Ledwo zauważalna
Niewiele brakowało a przemknęła by obok
Całe szczęście byłem dobrze ustawiony
Dotknęła mnie
Powoli, delikatnie
I nagle
Z cała swą mocą przeszyła me serce
Ból, okropny ból
A później już tylko radość
Zmieniła mnie
Zmieniła całe moje życie
Nic już nie jest takie jak dawniej
Tak… teraz widzę wszystko wyraźniej
To dzięki niej taki jestem
Przepełniła mnie wiarą i nadzieją
Pokazała, że życie wcale nie jest takie złe
Udowodniła, że wszystko można zmienić
Napełniła me życie optymizmem
Historie…
O tak opowiadała różne
O wierze, o miłości, o życiu
Każda inaczej trafiała w moje serce
Pozwalała mi zrozumieć
Dodawała otuchy
Nigdy bym nie pomyślał
Że coś tak ulotnego może mnie tak bardzo zmienić
A jednak
To jedno dotknięcie zostało we mnie już na zawsze
Już nigdy się od niej nie uwolnię
Ale w sumie się cieszę
Ona jest taka piękna
Nie wiem jak można jej nie kochać
Już nie potrafiłbym żyć bez niej
Uzależniła mnie
Ale jest to bardzo dobre uzależnienie
Każdego dnia
Każdej nocy jest ze mną
Budzi mnie rano
Wieczorem szeptem usypia
Pomaga iść przez życie
Uspokaja, tuli…
Pozwala znieść ból, cierpienie
Jest zawsze tam gdzie powinna
Pokazuje w którą stronę iść
Jak dojść do celu…
Jest cudowna
Kocham ją, dziękuję jej, noszę ją
O tak, noszę ją w sobie i dzielę się nią z innymi
Bo tak naprawdę ona nie jest dla mnie
Dla świata
Tak, po to jest
Nie przychodzi żebyśmy ją zatrzymywali dla siebie
Lecz żebyśmy się nią dzielili
Żeby inni też mogli jej doznać
I uwierzyć
Tak wiem, że do was też przyszła
Że wy też jej doznaliście
Każdy inaczej
Każdemu mówiła co innego
Każdy rozumiał ją w inny sposób
Jednakże to dzięki niej jesteśmy tym kim jesteśmy
Ona nas wszystkich łączy
To jest piękne, cudowne uczucie
Wiedzieć, że są inni, którzy jej doznali
Cieszy mnie to, że możemy się nią dzielić
I każdego dnia na nowo jej zaznawać
Dzięki
Dziękuję wam, bo dzięki wam mogę ją odkrywać
Każdego dnia na nowo
Poznawać ją, jej sekrety
Czuć się wolnym
Codziennie, aż do końca…
Tak, to ona
Ona sprawia, że świat jest taki cudowny
Wolny, trzeźwy, orzeźwiający, piękny
To ona
Jedyna, wspaniała, niepowtarzalna, kochana
Tu, teraz, na zawsze
Tylko ona
Nasza nadzieja i wiara
W końcu to zrozumiałem
I jestem szczęśliwy
Bo wiem, że to tylko jej zasługa
To że tu jestem
Z wami
Wcześniej byłem sam
Odcięty od świata
Otoczony demonami
Ścigany, uciekinier
Miałem dość, chciałem to skończyć
Lecz ona mnie zatrzymała
Pokazała drogę
To dzięki niej znalazłem was
To dzięki niej jestem
Tu, teraz z wami, na zawsze
Dziękuję jej
Ona
Nie potrzebująca nazwy
A jednak
Nazwali ją ci, którzy odkryli ją przed nami
Nazwali ją i nazwa ta jest piękna
Pasuje do niej
Wyraża ją
Przekazuje jej duszę
Jest wspaniała
Ona
Tylko ona
Ona… Muzyka rockowa

Gliwice, 5.08.2002


Środa ;)

5 komentarzy

Spoko dzień… Tylko dwie lekcje miałem i to też tą drugą nie całą ;) Znaczy mieliśmy tylko polski (spóźniłem się, ale byłem w klasie przed gościówą (aczkolwiek widziała mnie na korytarzu) – normalnie rekord trasy chyba pobiłem ;))) no i potem matme, ale skończyła się przed czasem, bo oczywiście musieliśmy iść po kurtki do szatni (a u nas durny sposób wydawania zrobili i to trwa i trwa ;)).. No i tak z 5 minut jeszcze staliśmy w holu wejściowym czekając na gościówę z histy :)…. A to wszystko dlatego, że szliśmy do muzeum :)… No i było fajnie :)
A pozatym to nic ciekawego się dzisiaj jeszcze nie wydarzyło :)… Moze jeszcze za wczesna pora.. :)
No a skoro nie ma nic ciekawego to kończymy żeby nie przedłużać, dajemy wierszyk i zabieramy się do roboty :)… No więc wiersz…. a może piosenka?… Oceńcie sami :)

Tylko my

Świat zmienia się
Każdy dzień inny jest
Każda godzina i każda minuta
Każda chwila odmienna jest
W tym świecie
Gdzie czas tak szybko płynie
Ja jestem, ty jesteś
Żyjemy w tłumie
Wśród ludzi zwykłych
Czy też niezwykłych
Jesteśmy razem w każdy dzień
Mimo iż świat zmienia się
Wszystko co żyje
Modą się kieruje
My jednak razem
Przeżytkiem zostajemy
Żyjemy w czasach przeszłych
Od dni dzisiejszych odległych
Jednak tamte dni zapomniane
Tak różne od obecnych
Były czasami lepszymi
Dla nas odpowiednimi
Mimo wszelkich zmian
Jedna prawda wciąż jest
W dzisiejszym ogłupionym świecie
Tylko my znamy prawdę
Tylko my mamy nadzieję
Tylko w nas wiara jest
W dzisiejszych czasach
Pozostaliśmy tylko my…

Gliwice, 1.08.2002


Monday ;)

2 komentarzy

No i nici z regularnych notek ;p…. A to tak wyszło, że w sobotę późno wstałem i się nie wyrobiłem, w niedzielę też późno wstałem, a jeszcze miałem problemy z netem i przez jakieś 2-3 h nie mogłem wejść na żadną stronę… No a dzisiaj mnie trochę ograniczali, ale jakoś znalazłem czas dla swoich ulubieńców :)…..
Tak więc wyjaśnię czemu mi brakuje czasu… Poza nauką co oczywiste mam także pewną sprawę do zrobienia na Fields of Fire ;).. W związku z tym brakuje mi czasu na przyjemności ;)
W szkole jest dobrze… Po raz kolejny przełożyliśmy sprawdzian z fizy ;) Pozatym matma była 20 minut krótsza i nie było chemii… A to wynikiem tego, że szliśmy na akademię filmową ;)… Ciekawy temat – efekty specjalne :)…. Oczywiscie było też o Matrixie, z czego jestem very happy :)… I tak sobie pomyślałem, że muszę go jeszcze raz obejrzeć ;) Tylko ten brak czasu ;)
No właśnie brak czasu ;)… A w związku z tym brakiem kończę :)… A na zakonczenie wiersz ;)… Enjoy ;)

Każdego dnia i każdej nocy
Miejsce, w którym żyję tyle lat
Takie samo, niezmienne jest
Wciąż te same sprawy, te same sny
Jedna godzina podobna do drugiej
Dni i tygodnie mijają bez zmian
Każdy miesiąc jest jak styczeń
Każdy rok jest taki sam
Przychodzi czas kiedy chcę uciec
Te cztery ściany powstrzymują mnie
Drzwi wciąż zamknięte
Jak długo jeszcze
Te same twarze nieznane
Mijam każdego dnia
Mam dość tego co znane
Chcę poznać wielki świat
Nadszedł odpowiedni czas
Uciec próbowałem stąd
Lecz znów te cztery ściany
Powstrzymały mnie
Człowiek jest buntownikiem
Walczy każdego dnia
Mój bunt we mnie siedzi
Nie może wyjść na świat
Mija kolejna minuta
Sekunda goni sekundę
Ja nadal siedzę tu
Kolejny dzień taki sam

Gliwice, 27.07.2002


koniec….

3 komentarzy

Damn, damn, damn…. znów zapomniałem o tym głupim nagłówku… I kolejna notka się straciła… No nieważne… mądry Polak po szkodzie ;p… W każdym bądź razie podsumowująć zakończył się pierwszy semestr i był on nawet udany… Pozatym postanowiłem się postarać i pisać notki w miarę regularnie… Oczywiście mi to nie wyjdzie bo za jakiś tydzień najprawdopodobniej wyjeżdżam na ferie… Wracając jeszcze do szkoły to zaliczyłem niemca na 2 więc jest dobrze ;)
I ogólnie to byłoby na tyle…. czas spać… A więc na zakończenie wierszyk a jutro coś więcej (mam nadzieję ;))….


Kiedy jestem smutny
Kiedy serce krwawi
Gdy brak mi przyjaciół
Gdy jestem samotny
Siadam nad kartką papieru
Czekam na natchnienie
Pisze wiersze te smutne
Wyrażam sam siebie
Czemu o natchnienie
Przychodzisz gdym smutny
Gdy doskwiera samotność
Gdym jest podłamany
Czemu wena nie przyjdzie
W tych chwilach ulotnych
Kiedy w sercu miłość
Oraz radość rządzi
Czemu to co tworzę
Smutkiem przesiąknięte
Bólem napełnione
Żalem przepełnione
Nie może być radosne
Nadzieję niosące
Wyrażające szczęście
Miłość oraz wiarę
Panie dałeś mi tworzyć
Lecz czemu ma twórczość
Musi smutna być
Boże w swojej dobroci
Obdarz mą twórczość radością
Spraw by to co tworzę
Dla mnie i dla świata
Szczęście wypełniało
Miłość, nadzieja, wiara
Niechaj natchnienie przychodzi
W chwilach pogodnych
Spraw to Panie Boże
Proszę bardzo Cię

Gliwice, 27.07.2002


Tak tak… Oczywiście mi czasu na wszystko brakuje, a już wogóle na bloga ;)…. Od kilku dni próbuję zrobić kopię zapasową forum i niestety mi się to nie udaje, bo zawsze coś stanie na przeszkodzie (np. wyłączenie neta, lub za słaby przesył)… No miejmy nadzieję, że wkrótce mi się to uda :)…. W szkole jakoś leci… Jutro muszę oddać dwie prace z niemca i powinnem wyjść na 2 ;)… Z polskiego dostałem dziś tematy, z których w lutym będę zdawał semestr. W sumie z gościówą z polaka ostatnimi dniami się zaprzyjaźniłem ;p…. Mam jej przynieść swoje wiersze ;)….. Prawdopodobnie w drugim semestrze pójdę na jakiś konkurs lub coś :)…. Liczę na 4 na koniec roku z polaka… Ostatnio mi powiedziała, że piszę najlepiej w klasie, więc w sumie jest git ;)
Tak ogólnie, to wszyscy zdrowi i w miarę normalni ;))… Przynajmniej tak mi się wydaje :)…
Ok.. Ja tymczasem daje wierszyk i lecę do innych zajęć :)

Nie potrafię mówić o miłości
Chociaż przepełnia me serce
Nie potrafię opisać tych uczuć
Które kłębią się we mnie

Nie wiem kim jestem naprawdę
Nie znam własnego „ja”
Nie potrafię wyrazić
Co naprawdę czuję do ciebie

Ulotna chwila obecna
Ucieka ciągle w cień
Przyszłość przepełnia nadzieja
Jutro zamienia się w dziś

Być może nadejdzie dzień
Krótka choć chwila w czasie
Kiedy w mą duszę cienką
Wstąpi moc nowych sił

Być może wtedy zrozumiem
Na czym polega ta gra
Być może stanie się jasne
Kim ty jesteś a kim ja

Wiele pytań bez odpowiedzi
I odpowiedzi które nie znaczą nic
Siadam nad kartką papieru
Na jawie zaczynam śnić

Każdego dnia i każdej nocy
Mój krzyk zamiera w gardle
Serce rozdarte z bólu
Z oczu płyną łzy

Potrzebuję pomocy
Ty chowasz swoją dłoń
Czyżbyś bała się
Że kiedyś skrzywdzę cię

Nie potrafię opisać miłości
Nigdy nie zaznałem jej
Lecz ona przepełnia duszę
Od wewnątrz rozrywa mnie

Moje uczucia zamknięte
Czekają na wydobycie
Czy ty będziesz tą
Która wypuści je?

Boże pomóż mi
Panie spraw by ten sen
Na jawie spełnił się
Aby się okazało
Że ona kocha mnie

Gliwice, 23.07.2002


Mam dość szkoły… Po prostu już tam nie wytrzymuję… Muszę… zaczerpnąć świeżego powietrza… Wyjechać gdzieś… Mam dość tego miasta…. Ono mnie zżera, wypala… Z każdym dniem staję się coraz większym wrakiem…
I w tym miejscu zadam sobie podstawowe pytanie, a mianowicie: po co się uczyć skoro to i tak nic nie daje?… Ja rozumiem, że jeżeli człowiek się nie uczy to dostaje złe oceny… I ja rozumiem, że czasem trzeba się uczyć naprawdę wiele, żeby dostać dobrą ocenę…. Ale czasem wystarczy się trochę pouczyć i umie się tyle ile się umieć powinno… Ale po co?… W poniedziałek miałem odpowiadać z polskiego, to mnie nie zapytała… Zapytała mnie za to dzisiaj… No i oczywiście pytała 3 osoby razem ze mną… Ja nie wiem jak to jest, ale na pytania, które zadawała pozostałej dwójce bez trudu bym odpowiedział, a na mnie trafiały takie, na temat których miałem tylko szczątkowe informacje…. No i w zwiazku z tym dostałem ocenę jaką dostałem… No cóż…. pozostaje drugi semestr…. Jeszcze będzie dobrze ;)
No nie ma to jak optymizm… Jutro mam do zaliczenia dwa sprawdziany z WF-u i w przyszłym tygodniu jeden… Dzisiaj natomiast dostałem ocenę z aktywności… I wow byłem w tym roku aktywny aż na 5 WF-ach… W związku z czym dostałem z aktywności dwa… Cóż to nie moja wina, że gościa 2 miesiące około nie było, a jak był to ja zazwyczaj byłem chory, lub jeszcze na początku roku na badaniach… No 2 razy nie miałem stroju :P
OK. Dość o szkole… ;)… Przejdźmy do przyjemniejszych rzeczy :)… A co tu przyjemnego? hmm… W sumie w domu jakoś leci, a wszędzie indziej jest ok :)…. Czyli ogólnie nie jest tak źle :)
Dobra kończę już bo zaczynam pisać głupoty… Na zakończenie tradycyjnie wierszyk :) Tym razem coś naprawdę długiego…. Miłego czytania i jak zwykle proszę o komentarze… Wszelkiego rodzaju krytyka będzie mile widziana :)

Ogień

Jestem zwykłym człowiekiem
Zagubionym w rzeczywistości
Nie biorę nic od świata
I świat mi nic nie daje
Pośród zgiełku i wrzawy
Wśród kłótni i konfliktów
Ja stoję na uboczu
Nie mieszam się do tego
Nie dla mnie wielcy świata
I ich rozmowy ważne
Nie dla mnie polityka
I z nią związane sprawy
Ja biedny mały człowiek
Nie zmienię tego świata
Nie jestem dosyć silny
By zwalczać zło samemu
Dzisiejszy świat przeraża
Nie jest on dla słabych
Ludzie tacy jak ja
Pozostają wśród nędzarzy
Czego więc oczekujesz
Czego chcesz ode mnie
Nie potrafię walczyć o siebie
Jakże walczyć o ciebie?
Patrzę przerażony
Jak on zabiera ciebie
Chcę rzucić się za tobą
Lecz lęk przeżera me serce
Odwracam więc spojrzenie
Skulony w duszy płaczę
Cóż zrobić, takie życie
Niespełnione nadzieje
Twój płacz i twoje krzyki
Mą duszę przeszywają
Chcesz uciec gdzieś daleko
Jednak nie masz dokąd
Jesteś przerażona
Ja jestem zagubiony
Chcesz się od niego uwolnić
Ja boję się pomóc tobie
Twoje błagalne spojrzenie
Trafia na me bezsilne
Odwracasz wzrok i milkniesz
Idziesz posłusznie za nim
Rozglądam się dokoła
Czyżby jednak naprawdę
Świat był tak obojętny
Na ludzkie cierpienie?
Nie to nie może być prawda
Ktoś musi pomóc tobie
Patrzę jednak nie widzę
Więc tylko ja pozostałem?
Rzucam się przed siebie
Biegnę w twoim kierunku
Pędzę co sił w nogach
Lecz znikasz już za rogiem
Przyśpieszam jeszcze bardziej
Wypadam prosto na was
Widzę jak bije ciebie
I rzucam się na niego
On wrzeszczy: „Głupcze zginiesz”
Ja krzyczę: „Dziewczyno uciekaj”
Trzymam go z całej siły
Ty biegniesz prosto przed siebie
Nie utrzymam go dłużej
Lecz ciebie nie ma już tu
Ty jesteś ocalona
Ze świata złego wyrwana
Przed tobą nowa droga
Czeka cię wiele dobra
Przede mną nie ma nadziei
Mnie nikt już nie ocali
Lecz by ciebie ocalić
Warto stracić życie
Więc nie rozpaczaj po mnie
Bo ja nie jestem wart
Byś łzy przelewała
Przez wiele kolejnych lat
Ja byłem zwykłym człowiekiem
Zbłąkaną duszą świata
Dla mnie nie było nadziei
Dla ciebie jest nowa wiara
Wyrwałem ciebie ze świata
Sam w świecie utonąłem
I chociaż ma świeczka zgasła
To ogień pozostał w tobie

Gliwice, 5.07.2002



  • RSS