sdms blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2002

Spanie….

1 komentarz

Tak, tak… Gina ma chyba rację powtarzając mi ciągle, że mam się wyspać :)…. W sumie to ze mną jest coraz gorzej…. Dzisiaj… yy… w sumie to wczoraj ;)… Więc wczoraj jak byłem sobie w kościele, to prawie zemdlałem… W rozpiętej kurtce wyszedłem z kościoła i przez jakieś 5 minut siedziałem na zimnym murku i wcale mi nie było zimno ;)… wręcz przeciwnie cały spocony byłem…. a potem jak wróciłem do kościoła to oczywiście miałem dreszcze…. Koniecznie muszę się wyspać… i zacząć normalnie jeść…. Ehh ;)… Będzie dobrze :)

Ehh… w związku z powyższym idę spać ;)… Macie jeszcze wierszyk na zakończenie :) W sumie to chyba raczej piosenka… zresztą oceńcie sami :)

Przybyłem na umówione spotkanie
Lecz Ciebie tam nie zastałem
Ktoś powiedział: Chłopie masz manię
A ja tylko na Ciebie czekałem

Czekałem noce
Czekałem dnie
I nadal siedzę
I oczekuję Cię

Lecz ty tu nie dotarłaś
Na spotkaniu nie zjawiłaś się
I tym mnie mocno zraniłaś
Lecz ja ciągle kocham Cię

I czekam latami
I czekam wiekami
I nadal siedzę
I wypatruje Cię

Kiedyś w końcu tu dotrzesz
Zobaczysz siedzącego mnie
I obok mnie usiądziesz
Bo ja ciągle oczekuję Cię

I będę czekał erami
Wszelkimi epokami
I będę nadal tu siedział
I na Ciebie będę czekał
Bo kiedyś przybędziesz
I uratujesz mnie

Gliwice, 2.05.2002


Tia… Kilka dni nic nie pisałem, ale się jakoś nie wyrabiam ostatnio… Mało spię i wogóle…. Wczoraj spałem niecałe 5 h i odbiło się to tym, że koło 23 zasnąłem w ubraniu :P… potem mnie obudzili koło 1 ;)… I ogólnie spałem gdzieś do 9, ale i tak się nie wyspałem :)

Tak ogólnie to minęły święta.. heh… mam skapę :)… Teraz czekamy na sylwka i do szkoly… ehh…. nie chce mi się tam wracać… No ale walić ;P

A pozatym to sam nie wiem co pisać bo mi się chce spać ;)…. Walnę wam tu więc tylko wiersz, a jak się obudzę to może coś dopiszę ;) Więc macie tu takie coś…. Głupie i bezsensowne zkończenie, ale walić ;) Miłego czytania ;)

Ktoś powiedział: Nie poddawaj się
A ja pytam się: Niby czemu nie?
Skoro życie jest takie brutalne
A nowe pokolenie tak bezwzględne
Skoro nie mam pracy
I brakuje mi kasy
Jeśli nie mam na chleb
I na uprawę gleb
Gdy nic mi nie wychodzi
I komornik przychodzi
Skoro matka z syna ręki nie żyje
A on sam w zimnej celi gnije
Jak się nie poddać?
Jak życie uchować?
Jakże życie przeżyć
I od śmierci ocaleć
Czy ktoś mi odpowie
Na to małe pytanie
W gazetach skandale
W telewizji głupoty
I nudne seriale
W radio same ciemnoty
Książek nikt nie czyta
I o nic nie pyta
Więc gdzie odpowiedź znaleźć
Jakże wskazówkę odnaleźć
Siadam zrezygnowany
Muzykę włączam jak otępiały
I słyszę piosenki słowa
O mnie w nich mowa
Upadłem, ale się podniosę
Wszelkie cierpienia zniosę
Ponad wszelką miarę
Odzyskam straconą wiarę
Stanę na piedestale
I nie poddam się
Bo choć życie tak nietrwałe
Ja ciągle trzymam wiarę

Gliwice, kwiecień 2002


Swieta :)

4 komentarzy

Z okazji okazji życzę wszystkim odwiedzającym tego bloga, a także tym, którzy tego nie czynią nie wiedząc co tracą, Zdrowych, Pogodnych i Wesołych Świąt Bożego Narodzenia :)

Tia i znów się nie wyspałem :) Wstałem gdzieś o 6.15, bo na 7 szedłem do kościoła ;)…. No w tym tygodniu będę miał okazję wyspać się tylko w piątek… Nie wiem jak, ale jakoś przeżyję :)

Pozatym dostałem płytkę od shubidoo :), a na płytce ponad 100 plików jpg ze zdjęciami Bon Jovi, jakieś tam jeszcze pliki, wygaszacze a przede wszystkim Janie don’t take your love to town – limited version ;)… Ale fajnie :)))…. Tylko coś się płyta sypie, ale sobie poradzę :D

A tak wogóle, to nie wiem co to za tradycja, zeby choinke w Wigilię ubierać :P…. Szczerze to mi się nie chce ;)… Za to wczoraj zrobiłem sernika… No powiedzmy, że pomogłem zrobić sernika, ale to i tak dużo jak na mnie :)

Dobra kończę, bo mi się komp sypie :)… A na zakończenie oczywiście wierszyk :)

Lato było bardzo gorące
Leżeliśmy sobie razem na łące
Był późny wieczór
Wiatr wiał znad gór
Na niebie księżyc wzeszedł

Patrzyliśmy razem na piękne gwiazdy
Jak zakochani powiedziałby każdy
I nagle ujrzeliśmy gwiazdę spadającą
Razem marzyliśmy tak patrząc na nią
To samo wypowiadając życzenie

Marzyliśmy o radości
O życiu do późnej starości
O tym by miłość połączyła nas
I byśmy żyli wśród ludzkich mas
Aż po wieczności kres

A gdy nadejdzie czas
Gdy śmierć rozłączy nas
Dalej będziemy się kochać
I nie będziemy szlochać
Gdyż miłość zwycięży cień

Gliwice, luty-marzec 2002


heh…. oczywiście się nie wyspałem, aczkolwiek spałem dłużej niż te 4 i pół godziny, bo potem jeszcze drzemałem przez 2 i pół ;)… Ale ogólnie o 8 ledwo się pozbierałem z łóżka, żeby pójść do kościoła :) No jestem po spowiedzi, więc mogę grzeszyć ;)

A tak pozatym to posprzątałem :)… I cały dzień słucham New Jersey, bo mi się nie chce płytki zmieniać :P…. Swoją drogą fajnie się odkurza przy dźwiękach Bad Medicine ;)

No pomału zbliżają się swięta ;)…. w sumie to już tak jakby są ;)…. No ale prezentów to ja się wielu nie spodziewam :)…

A tak pozatym to zaczynam się zajmować poważnymi rzeczami. W ciągu ostatnich tygodni wysłałem już kilka maili w ważnych sprawach służbowych. Jak tak dalej pójdzie to nabiorę takiego doświadczenia, że będę mógł zostać sekretarką :)

Dobra kończę bo się rodzinka do komputera dobija ;) A na zakończenie tradycyjnie już wierszyk :)

Nimfa

Zobaczyłem cię na tej polanie
Miałaś na sobie skąpe ubranie
Patrzyłem na Ciebie kiedy biegałaś
Kiedy po łące sobie hasałaś
Lecz nagle coś wystraszyło cię
I znikłaś, w strumyku schowałaś się
Już więcej cię nie ujrzałem
Lecz Twe oblicze w duszy schowałem
Teraz ciągle wspominam je
Licząc, że kiedyś ujrzę znowu cię

Gliwice, 30.01.2002


Erka napisała na swoim blogu o przyjaźni…. Przyjaźn to wspaniałe uczucie, ale ja nie o tym chciałem… Niewiele mam czasu, bo muszę iść spać, bo mi jakies 4 i pół godziny snu zostało, więc tylko wierszyk walnę, a coś więcej jutro… A więc o koleżeństwie i miłości:

Powiedz

Powiedz mi proszę
Bo sam już nie wiem
Czy słuchać mam jej
Czy słuchać mam siebie

Powiedz mi proszę
Czy prawdą jest to
Co mówi mi ona
I co serce szepcze

Powiedz mi proszę
Czy też prawdą jest
Co podpowiada umysł
I zdrowe myślenie

Powiedz mi proszę
Czy w imię miłości
Mam rzucić idee
I czy iść w nieznane

Powiedz mi proszę
Mój przyjacielu
Czy ufać kobiecie
Czy ufać milczeniu

Milczysz kolego
Więc kto mi to powie
Czy dla miłości
Można pójść w ogień

Gliwice, 18.10.2001


Dobra, więc tak… W Krakowie było w miarę fajnie…. znaczy w sumie w drodze do było jeszcze ok, a potem jak u Ani siedziałem to było super…. Wogóle to miałem ok 4 godzin wolnego więc od razu polazłem do Ani i w sumie tak na pamięć, bo na plan Krakowa patrzyłem w zeszłą sobotę i to tylko przez kilka chwil i oczywiście zapomniałem tego planu zabrać ze sobą… No ale trochę pamiętałem, więc szedłem tak jak miałem… Tylko, że za wcześnie skręciłem i doszedłem trochę dookoła, ale ważne, że wogóle doszedłem ;)…. No ale u Ani było super… Zjedliśmy obiadek i słuchalismy płyt Bon Jovi :)…. Potem oczywiście był piernik, który Ania upiekła specjalnie dla mnie, a który był naprawdę bardzo pyszny :)…. Ciekawe co Ania upiecze nastepnym razem :)….. No i na zakończenie Ania pograła trochę na gitarach i dała mi „spróbować” ;) Qrde jak ja chcę gitarę :)…. Dziś o tym z matką rozmawiałem, to zaczęła wymyślać, że pewnie ją od razu odstawię do kąta i zadawać głupie pytania, czy zakładam zespół, czy mam słuch itd. itp. ;)…. no ale nie o tym miałem ;)…. Siedziałem u Ani gdzieś 3 i pół godziny i wyszedłem gdzieś o 18.15, a o 18.20 miliśmy mieć zbiórkę na rynku (tylko, że ja myślałem, że o 18.30, ale to szczegół)…. no i oczywiście się na zbiórkę spóźniłem 5 minut i dostałem opr. od przewodniczącego klasy ;P…. W sumie jakbym nie stał na światłach i jakby nie było tak ślisko to bym się nie spóźnił ;)….. No ale nie było źle…. Potem poszliśmy do teatru Słowackiego, na sztukę „Chory z urojenia” z panem Grabowskim (Ferdek Kiepski ;)) w roli głównej…. Sztuka była wyrąbista :)… ale kilku ludzi mnie już tam zaczęło wkurzać…. No po sztuce zaraz poszliśmy do autobusu (hehe…. tak tak do autobusu i to nie byle jakiego… Był to pożądny, nowoczesny autobus…. znaczy…. no w każdym bądź razie o niebo lepszy od tych, którymi się zwykło u nas jeździć na wycieczki szkolne ;) )…. Całą drogę do Gliwic się dołowałem…. Raz, że Celina ma swoje problemy i było z nią źle, a dwa, że ja wcale nie chciałem wracać do domu…. To takie dziwne uczucie…. Bo niby wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej, a jak tak jechałem tym autobusem z głową przyklejoną do szyby, to miałem takie uczucie, że chciałbym jechać w drugą stronę, że wcale nie chcę wracać, że nie mam do czego wracać, że chciałbym zostać… W sumie to nadal mi to nie przeszło…. Ja chcę do Krakowa!!!! :)…. W każdym bądź razie w wyniku tego dołka, który był spotęgowany poprzez zachowanie niektórych osób, powstał wierszyk (taaa… fajnie się pisze przy świetle wyświetlacza z komórki koleżanki ;)), który to wiersz zaprezentuję innym razem, bo teraz nie mam ani sił ani głowy do tego ;)… Po powrocie do Gliwic odprowadziłem Celinę do domu, bo się niedogadała z rodzicami (znaczy oni jej nie zrozumieli zbyt dokładnie ;)), a potem sam wróciłem do siebie…. fajnie tak chodzić o północy po dzielnicy :)…. W sumie wycieczkę zaliczam do udanych, głównie ze względu na te 3 i pół godziny spędzone u Ani :)
No a dzisiaj, a właściwie to wczoraj była w klasie wigilia…. znaczy w sumie miała być wcześniej informatyka, ale mi się nie chciało iść (czy raczej wstać tak wcześnie :P, zmęczony po wycieczce byłem, a i tak spałem niecałe 7 godzin ;))…. No na wigilii było nawet fajnie… Doszedłem do wniosku, że skoro pewne osoby mnie ignorują (zresztą nie tylko mnie) to ja nie będę się zbytnio wysilał i też je zignoruję… W sumie mi nie zależy… Jeszcze mnie wqrzył kumpel, bo mi życzył, żebym się zmienił, bo niby nie jestem zbyt lubiany w klasie…. Qrwa…. Jestem jaki jestem, a to że pewna część osób, które swoją drogą są wyjątkowo sztuczne i takie ludzkie (jednym słowem wyzbyte uczuć), mnie nie lubi, to mnie ani trochę nie obchodzi… Oni nie lubią mnie, ja nie lubię ich i niech tak pozostanie… Napewno nie będę zmieniał siebie samego, żeby tylko im się przypodobać…
No w końcu jest wolne, zbliżają się święta, powoli coraz bardziej udziela mi się nastrój. W tym roku święta będą wyjątkowe. Czuję to… Przez ostatnie kilka lat w mojej rodzinie święta traciły swój urok, ale teraz mam coś więcej… W tym roku mam kogoś więcej niż rodzinę… Właściwie to mam drugą rodzinę i śmiem rzec, że to właśnie na tej drugiej rodzinie zależy mi bardziej i to z nią się bardziej utożsamiam. I muszę tu podziękować tym wszystkim wspaniałym ludziom, za to tylko, że są, za to że są zawsze wtedy gdy ich potrzebuję, że zawsze mogę z nimi porozmawiać, że mogę się z nimi dzielić tym co sam mam i że mogę znaleźć w nich oparcie. Dziękuję wam wszystkim, za ten cały czas jaki spędzamy razem, za każde chwile szczęścia i radośc, ale też i za wszystkie smutki jakie dzielimy ze sobą. Dziękuję wam wszystkim za wszystko. W sumie powinnem to powiedzieć za kilka dni, ale powiem to już dziś. Ten rok mimo tego wszystkiego co mi się nie udało uważam za najlepszy w całym moim życiu, a to wszystko dzięki wam. Jesteście najwspanialszymi ludźmi na tym świecie. Ten dom jest najwspanialszym miejscem na Ziemi.

Ok…. Kończę już pomału bo i notka się długa robi i spać by się pójść przydało :)… Na zakończenie tradycyjnie wiersz:

Sen

Spotkałem Ciebie na tej polanie
Spotkałem Ciebie pod dębem tym
Spotkałem Ciebie całkiem przypadkiem
Spotkałem i w Tobie się zakochałem

Od tamtej chwili myślę o Tobie
Od tamtej chwili zapomnieć nie mogę
Od tamtej chwili imię Twe w sercu mam
A Twe oblicze przed moimi oczami

Codziennie myślę tylko o Tobie
Codziennie Ty tylko w myślach jesteś mych
Codziennie wspominam tamto spotkanie
I myślę czy spotkam jeszcze Cię

Dziś znowu idę na tą polanę
Dziś znowu siedzę pod dębem tym
Dziś znowu tam spotykam Cię
Dziś znowu powtarzam imię Twe – sen

Gliwice, 27.09.2001


Tak tak… to już dzisiaj…. Za ponad godzinę wyjeżdżam na wycieczkę do Krakowa i spotkam się tam z Anią ughr ;)…. No niemogę się już tego doczekać… Będzie fajnie :)
Tymczasem powoli się szykuję ;)…. W końcu mam wolne od szkoły, ale zaraz po świętach trzeba będzie popoprawiać kilka ocen… Będę musiał dostać coś dobrego z polskiego, bo mimo iż niby mi jedną jedynke skasuje, to sytuacja i tak nie jest zbyt dobra ;)…. Pozatym na 10 stycznia jestem umówiony na odpowiedź z niemca ;)…. No będzie dobrze :)
Dobra pomału kończę, bo jeszcze mam coś do załatwienia na mieście przed wyjazdem ;) Tradycyjnie już zakończę notkę wierszem :) Miłego czytania i jak zawsze proszę o komentarze, uwagi i inne takie ;)

Dwie drogi

Stanąłem dziś na dróg rozstaju
I proste zadałem pytanie
Czy mam skręcić w prawo,
Czy może w lewo?
Którą drogą gdzie dojdę?
Która droga jest lepsza,
Która gdzie prowadzi?
Którą drogę mam wybrać
Pytam dziś sam siebie
I nagle tuz przede mną
Zjawia się jakaś postać
I mówi do mnie te słowa:
Dwie drogi masz przed sobą
Każda w inna stronę
Jedna z tych dróg jest prosta
Druga trochę trudniejsza
Każda prowadzi do celu
A cel jest tylko jeden
Na końcu czeka nagroda
Mniejsza albo większa
Jeżeli pójdziesz w prawo
Czeka cię droga łatwa
Jednak nagroda mniejsza
Lecz jeśli pójdziesz w lewo
Nagroda będzie większa
Jednak droga jest trudna
I łatwo zginąć możesz
Którą drogę masz wybrać
To nie moja sprawa
I zniknął jak się pojawił
Ten bardzo dziwny człowiek
Trudny wybór przede mną
Co więc zrobić mam,
Którą drogę mam wybrać?
Którą nagrodę brać?
W którą stronę mam pójść?
Kto mi pomoże w wyborze
Z otchłani znów głos się wyrwał:
Kieruj się swoim sercem
Dąż do miłości spełnienia
A nie ominie cię
To, o czym marzysz wciąż

Gliwice, 13.09.2001


No to zacznijmy od samego początku… Tak więc wczoraj wieczorkiem, koło godziny 22 zamówiłem sobie bilet na koncert Bon Jovi, który odbędzie się w Wiedniu dnia 28 maja 2003 roku o godzinie 19 na stadionie Ernst Happel ;) Z tego też powodu jestem bardzo szczęśliwy :))))
A teraz co dziś :P…. Dziś byłem w szkole ;P… było nawet fajnie ;)… Na infie robiliśmy prezentacje i takie tam głupoty :).. Na histrze pytała i była lekcja o sytuacji Polaków po zaborami w końcu XIX i początku XX wieku :P, ogólnie rzecz biorąc Polacy mieli nieciekawie ;)…. Potem na gegrze jak zwykle było fajnie ;)…. Na biologi w sumie też, bo praktycznie całą lekcję się z Celiną laliśmy z różnych tam rzeczy :P…. No i na angielskim ubieraliśmy choinkę a potem jakieś tam banały i do domu… No niezupełnie do domu :), bo wcześniej gadałem z wychowawczynią o tym polskim :)… powiedziała, że pogada z tą gościówą, ale wysłała polecony z zawiadomieniem o zagrożeniach :P… No zobaczymy co będzie jutro na polskim… czy będę musiał się wysilać, żeby nagadać gościówie czy też da mi spokój :)… No ale jak spróbuje się nieodpowiednio odezwać to jej wygarnę :P
Dobra… no ale ogólnie to jest ok… :)… ehhh… macie wiersza :P :

To nie była cicha modlitwa
Ani prośba skierowana w dal
To nie było wołanie do echa
Ani szept wśród szumu fal
Kochałem Ciebie prawdziwie
Najmocniej jak Tylko potrafię
Lecz na nic moje błaganie
Ty nie słuchałaś mnie

Patrzyłaś Tylko przed siebie
Gdzieś w bardzo wielką dal
Myślałaś o kimś dalekim
Nie widząc co wkoło jest

Twój książę pozostał w bajce
Na dworze swym bawi się
Więc przestań za nim wyglądać
Bo sen dawno skończył się

Obudź się śpiąca królewno
Spójrz co się wokół dzieje
Posłuchaj mego wołania
Wśród oceanu fal

To nie jest cicha modlitwa
Czy prośba skierowana w dal
Ja kocham Ciebie naprawdę
Proszę wysłuchaj mnie

Gliwice, 14.08.2001


Tak…. Oto zaczął się kolejny cudowny tydzień w szkółce… Oczywiście na dobry początek dwa polskie i „oczywiście” spóźniłem się AŻ minutę… Gościówa oczywiście postanowiła mnie zapytać, bo nie było mnie tylko na 5 polskich i nie docierało do niej, że nie zdążyłem jeszcze uzupełnić zeszytu i się przygotować… No i oczywiście, żeby było zabawniej pytała mnie z lekcji, na których mnie nie było…. Ah oczywiście ja nic nie umiałem, no bo jak i oczywiście dostałem 1… Co ciekawe dwie osoby przyszły gdzieś 10 minut po dzwonku i ich nie pytała… Równierz oczywiście nieoszczędziła sobie głupich komentarzy…. No ale oczywiście ja nie oszczędziłem sobie totalnego jej olania :P…. A jutro pogadam z wychowawczynią, bo ta kobieta mnie już wkurza… Już trzecią jedynkę mi niesprawiedliwie postawiła i tego jej nie podaruję… Choćbym miał sprawę skierować do samego Trybunału Europejskiego, czy czego tam, to będę walczył o swoje… I pewnie wielu z was powie, że to nic nie da, ale nawet jeśli to przynajmniej będę miał satysfakcję, że nie poddałem się bez walki….
Ponadto coraz bardziej odczuwam niechęć, czy wręcz nienawiść ze strony niektórych osób w klasie… Ale tak szczerze to mnie to wali… Oni nie lubią mnie, ja nie lubię ich i wszystko jest ok… Do czasu jak nie zaczną się zachowywać w pewien określony sposób to będę ich ignorował, ale jak mnie wkurzą to dojdzie chyba do otwartej wojny…
No ale na szczęście jest też ta część klasy, z którą mam dobry kontakt i na których opini mi zależy :)…. I cieszę się, że jest te pare osób, z którymi można normalnie pogadać :)
Aha… No i odzyskałem w końcu swoje New Jersey i These Days :)…. Tak to jest jak się półtora tygodnia nie chodzi do szkoły :)…. A no i Celina próbowała przekonać gościówe z fizy na koncert we Wiedniu, bo jak ona pojedzie to Celinę też puszczą…. No coś gościówa niebardzo chce, ale jeszcze się z nią pogada :)
No i po lekcjach poszedłem do Celiny i oglądaliśmy Live at Wembley i ogólnie było fajnie… Wogóle cieszę się, że w końcu znalazłem kogoś kogo mogę nazwać prawdziwym przyjacielem…. Tyle, że teraz to raczej ona potrzebuje mnie i boję się, że nie podołam temu, ale KTF, że będzie dobrze :)

Dobra koniec tego przynudzania ;)…. Walnijmy jakiś wierszyk :) A niech będą trzy i skończmy z drugim i jak narazie ostatnim obozem w Wiśle. Miłego czytania :)

Podziękować chciałbym Ci
Za te wspólne kilka dni
Czas spędziłem tu radośnie
Choć czasami niezbyt znośnie
Pogoda zawsze wspaniała
Nasze twarze rozweselała
I cóż powiedzieć więcej
Starczy tych kilka słów
By podziękować Ci
Za wiele radosnych chwil

Wisła, 15.07.2001

Co powiedzieć mam Ci
Byś Ty wybaczyła mi
Przyznaję, że byłem głupi,
Że chamsko się zachowałem,
Że czyn ten popełniony
Był bardzo wielkim błędem
Lecz ludzie zmieniają się
Na lepsze lub na złe
Cóż gorszy byłem teraz
Lecz Ty też oszukałaś mnie
Może źle Cię zrozumiałem
I Ty też nie zrozumiałaś mnie
Ale życie toczy się dalej
I nie można patrzeć wstecz
Więc co mam Tobie dać
Jak bardzo prosić Cię
Byś wybaczyła mi
Ten bardzo głupi czyn

Wisła, 15.07.2001

Przypomnij sobie te dni
Kiedy spotkaliśmy się
Przypomnij tamte spojrzenia
I tamte wspaniałe rozmowy
Przypomnij sobie jak bardzo
Wtedy ufałem Ci
Zastanów dobrze się
Co zmieniło się
A może wtedy zrozumiesz
Dlaczego tak zachowuję się
A kiedy już to zrozumiesz
Może przebaczysz mi
I znów powróci ten czas
I znów zaufam Ci

Wisła 15.07.2001



  • RSS